niedziela, 19 stycznia 2014

PLAN 5 i 6-LETNI






Niedawno narzekałem, że nie udało mi się ustrzelić znikających kiosków, a jednak... Zdążyłem. Tylko dręczy mnie pytanie, czy rzeczywiście wszystko w mieście musi być idealne?
W jednym z artykułów omawiających zmiany zachodzące w Warszawie, Maciej Gdula pisał: "Najważniejsza zmiana to zerwanie ze wstydem jako głównym emocjonalnym motorem tworzenia wizji rozwoju miast. Nie musimy zmieniać miasta w gładką stalowo-granitową przestrzeń, która ma kusić inwestorów i turystów. Miasto ma być przyjazne dla mieszkańców, a nie dla pieniądza. Nie powinniśmy się wstydzić naszych potrzeb [..]".
No nie wiem, czy ta zmiana myślenia zaszła?

A może te kioski przeszkadzałyby przyszłej inwestycji po drugiej stronie ulicy?




Celnymi strzałami zamazałem ślady parkujących 9 stycznia 2008 roku pojazdów na samozwańczym parkingu naprzeciwko wcześniej pokazanych kiosków. Tym samym wykonuję plan... w tym wypadku 6-letni. Niewiele się tu zmieniło przez te lata, oprócz tego, że "parking" został uporządkowany poprzez zamontowanie bramki wjazdowej.



Czemu się trawo tak ciągle zielenisz? No bo to zdjęcie sprzed dwóch tygodni, kiedy jeszcze ziemię nie przykrył biały puch. Poniżej jeszcze mój plan 5-letni, czyli porównanie, co zmieniło się przez ten krótki czas. Stary TOS "wypiękniał" - już nie straszy rudera, pozostała tylko część budynku zajmowanego przez PZU, które niczym Lenin, jest wiecznie żywe w tym miejscu.



Powyżej: maj 2009. Poniżej: zdjęcie w miarę aktualne.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz