wtorek, 27 sierpnia 2013

Wiadomości DD, czyli Demolka Dalmoru



W latach 1992-94 na krótko pojawił się program dla dzieci "Małe Wiadomości DD". Ale wpis nie o tym, bo to nie moja bajka, ale z racji, że w tych latach byłem już dzieciaty to wyłącznie z tego powodu program pamiętam. Właśnie te literki DD w tytule wpisu mi o nim przypomniały. Może rzecz nie byłaby warta przypomnienia, bo kto dzisiaj pamięta o takim programie, jak "Małe Wiadomości DD"? Wkrótce, gdy kolejne pokolenie "A pamiętasz jak...?", chcąc umiejscowić program w czasie i przestrzeni, opowiadałby: był taki program przed Wieczorynką... I zaraz ktoś mu przerwie: a co to takiego: Wieczorynka?
Ciocia Wiki podaje: Rzeczpospolita napisała, że program jest na tyle nowatorski, że data jego pierwszego nadania zostanie odnotowana przez kronikarzy telewizyjnych.
Hmmm. Data pierwszego wydania wiadomości dla maluchów, jak i istnienie całego programu będzie tak zapamiętane, jak i istnienie Dalmoru jako firmy - symbolu polskiej floty rybackiej. To znaczy oba fakty zostaną szybko zapomniane (jedynie odnotowane na kartach historii i znane nielicznym).



Dziś jeszcze przed terenem zamkniętym dla ogółu ludności wszem i wobec ogłaszają wielkimi literami, kto tu rządzi (zdjęcie powyżej z maja tego roku). Gdy wejdziemy na stronę spółki Dalmor S.A., w zakładce "o nas" niewiele dowiemy się o spółce:

  • Spółka Dalmor S.A. z siedzibą w Gdyni powstała w 1946 r. Spółka jest właścicielem korzystnie położonych terenów w Gdyni, z wysokim potencjałem dla realizacji przyszłych projektów inwestycyjnych Grupy. W przeszłości firma koncentrowała się głównie na rybołówstwie dalekomorskim i przetwórstwie rybnym, usługach portowych i chłodniczych, a także na najmie powierzchni, w tym powierzchni magazynowych i logistycznych. 
  • Od grudnia 2011 r. jest częścią Grupy kapitałowej Polskiego Holdingu Nieruchomości.

Kto chciałby poczytać sobie więcej o historii Dalmoru, który w szczytowym okresie zatrudniał ok. 7,5 tys. osób i dysponował flotą 70 statków, które rocznie odławiały 278 tys. ton ryb, może sobie poczytać w tym artykule, napisanego w zeszłym roku przy okazji pójścia pod młotek ostatniego statku (nie miejsce tu na zwykłe "kopiuj-wklej").
 


Sąsiednie zdjęcia aktualne - wczorajsze. Widzę, że pomału szykuje się teren pod nowe budynki i nie ma co teraz płakać nad rozlanym mlekiem. Trawlery Dalmoru być może znajdziemy już tylko na jakiś pocztówkach. Była taka seria pocztówek ze statkami, ale jakie jednostki na nich dokładnie były, tego nie wiem. Gdzieś miałem kilka takich pocztówek. Jak się do nich dokopię, to na blog wrzucę.


Rozbiórka ujawnia, że w budynku znajdują się jeszcze nielegalni lokatorzy

Przy okazji tych zdjęć, jeszcze mała polemika ze straconymi szansami w tle. Na zaprzyjaźnionym blogu "Gdynia - w której żyję" (czapki z głów przed autorem za zasób wiedzy) nie tak dawno ukazał się wpis o linii promowej Gdynia - Karlskrona, którego fragment pozwolę sobie przytoczyć.

[...] Działa też regularnie linia promowa Gdynia – Karlskrona. I wtedy, jest rok 2002, w „Gazecie Wyborczej Trójmiasto” pojawia się artykuł pt. „Jest koncepcja, pieniądze może się znajdą” (28 lutego 2002 roku) autor Piotr Bauer, w którym pojawiają się krytyczne uwagi dotyczące lokalizacji pasażerskiej przystani promowej przy Terminalu Kontenerowym na Obłużu, z dala od centrum miasta, autor sugeruje, aby w niedalekiej przyszłości zbudować nową przystań pasażerską przy Basenie Prezydenta, konkretnie przy Nabrzeżu Rybackim na terenach „Dalmoru”.

Od tego czasu, gdy pojawił się ten artykuł minęło 11 lat, a koncepcja nie została zrealizowana. Mówi się natomiast, aby tereny te zabudować apartamentowcami i stworzyć obok See Tower atrakcyjne centrum mieszkaniowe z widokiem na Zatokę.

Taka koncepcja na zawsze przekreśla ewentualną nową lokalizację przystani promowej dla pasażerów i ich samochodów, z dala od przemysłowej części portu i Terminala Kontenerowego.

No i w tym przypadku pozwolę sobie zakrzyknąć: i bardzo dobrze, że koncepcja przystani promowej w centrum miasta nie została zrealizowana! To, że jakiś bliżej mi nieznany Piotr Bauer ma jakieś "ale", wcale nie oznacza, że ma rację. Po pierwsze, nie wymyślajmy prochu i spójrzmy na inne miasta z przystaniami promowymi i pogódźmy się z faktem, że gdzie tylko się da, wywala się je z dala od centrów miast. Jak na ironię, najlepszym przykładem jest... właśnie Karlskrona.

Kilka razy, będąc na "kierowniczym" stanowisku, przyszło mi korzystać z linii Gdynia - Karlskrona. Pierwszy raz - a było to ponad 10 lat temu - prom przycumował w samym sercu miasta, co mnie w sumie bardzo ucieszyło, gdyż przy powrocie musiałem czekać od wczesnego popołudnia do następnego dnia na prom i mogłem sobie pochodzić po mieście bez konieczności robienia wielkiej wyprawy. Ale gdy po kilkuletniej przerwie korzystałem z tej samej linii promowej "morze wyrzuciło" mnie na jakieś odludzie. No i skończyło się szwędanie po mieście. Dobre 10 kilometrów trzeba jechać teraz z przystani promowej do cywilizacji.

Przypadkowa przeprowadzka? Wątpię. Należy pamiętać, że taki prom przewozi nie tylko turystów złaknionych widoku obcych krajów, ale - i to przede wszystkim, bo turyści to "towar" sezonowy - kilkadziesiąt tak zwanych tirów. Tak. Tych wielkich potworów, hałasujących i zatruwających powietrze czarnymi wyziewami z rury wydechowej, pojazdów, których widoku na drogach zwykli zjadacze chleba tak nie lubią. I gdyby ziściła się koncepcja gazetowego redaktora to mielibyśmy cykliczny zlot ciężarówek w centrum miasta. Wtedy dopiero byłby płacz, że tiry korkują centrum! Zanieczyszczają środowisko. Szyby i mury pękają w kamienicach. Ludzie spadają z łóżek podczas snu (osobiście słyszałem taki argument, gdy podwarszawski Sochaczew buntował się przeciwko tirom w mieście). W Gdyni mogłyby dodatkowo straszyć turystów rykiem silników...
Nie należy zapominać też, że trzeba by było wygospodarować miejsce na odpowiednio duży parking na pojazdy oczekujące na prom, które przyjeżdżają zazwyczaj z wielogodzinnym wyprzedzeniem, a tereny w centrum są przecież niezwykle drogocenne dla miasta, więc nie ma tego złego...

 

2 komentarze:

  1. Zgadzam się z Tobą w 100% i wiem, że nowe zagospodarowanie tego terenu będzie ładniejsze i lepiej wykorzystane ale.. zawsze jak rozbiera się jakiś budynek to mi jest go trochę żal.. choć wiem, że to z korzyścią dla miasta i jego mieszkańców. Pamiętam jak w latach '80 cumowały obok niego statki rybackie Dalmoru, latały mewy i pachniało rybami ;) Zobaczymy jak to się pozmienia. Jestem dobrej myśli! a wspomnienia zostaną na zawsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zobaczymy, jak to będzie w rzeczywistości wyglądało, bo w wizualizacjach jesteśmy mistrzami świata, ale w realu już to różnie wygląda. Brzydal też lepiej wyglądałby, gdyby jego elewacja była jaśniejsza, jak to było w początkowych planach.
      Na razie zbyt wiele żyje osób, które mają interes w obecnych przekształceniach, abyśmy doczekali się rzetelnej oceny zmian. Czy można było dalej rybki łowić, czy lepiej było sobie odpuścić i nie ma nad czym załamywać rąk? Za szybko moim zdaniem na rzetelne opracowania.

      Usuń