piątek, 19 lipca 2013

Polskie więzienia CIA - historia alternatywna



Sezon ogórkowy, więc takie w mej głowie toczą się rozmowy...  ;)

Nie wiem jak - i czy - zakończyła się sprawa domniemanych więzień CIA w Polsce, bo to nie jest w kręgu moich głównych zainteresowań. Jak wyczytałem, od sierpnia 2008 roku sprawa jest tajnie wałkowana, ale tak w pewnym momencie, stojąc na placu Kaszubskim, spojrzałem w górę i... własnym oczom nie mogłem uwierzyć! Takie rzeczy w samym centrum miasta z marzeń!




Oficjalna wersja mówi:
Kiedy w latach dwudziestych ubiegłego wieku Jakub Scheibe powrócił z wędrówki za chlebem po Ameryce był już człowiekiem majętnym. Wzniósł w roku 1928 kamienicę przy placu Kaszubskim według projektu architekta Wiktora Lorenza. Mimo to, jak wszyscy mężczyźni w jego rodzinie, każdego dnia wypływał w morze i zarzucał sieci. Na prośbę żony, na ostatniej kondygnacji dobudował pomieszczenie, z okien którego roztaczał się widok morza aż do Półwyspu Helskiego. Gdy Jakub łowił ryby, Elżbieta przesiadywała w tej izdebce wypatrując jego powrotu.

Tu mi zaświtała w głowie historia alternatywna.

Po mojemu było odwrotnie. Rybak zrobił kobiecie miejsce odosobnienia (które teraz wykorzystuje CIA). Przykazał: jak ja będę łowił, to ty tu masz siedzieć i czekać na mnie!  Tylko oko z ciebie spuścić, a ty już na ploty do sąsiadek wybywasz i obiadu ani śladu. Masz tu siedzieć i z ciepłym obiadem czekać! A spróbuj mi firanki w oknach założyć!



Tuż obok wybudowano innego rodzaju "więzienie". Taką szklaną pułapkę, do której nikt by mnie nie zagonił w słoneczny, upalny dzień (nawet przy pracującej na pełnych obrotach klimatyzacji). Wydaje mi się, że lokal jest nieczynny, pomimo wiszącego menu. Nie wiem, co autor zabudowy miał na myśli, ale chyba nie do końca przemyślał tę konstrukcję.



Poniżej: widok z czerwca 2010 roku - początek przebudowy byłej dyspozytorni komunikacji miejskiej na lokal gastronomiczny.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz