czwartek, 6 czerwca 2013

W cieniu igrzysk, czyli pan Szczurek ma rację




Choć sprawuję na blogu niepodzielną władzę - niech no mnie który przegoni - i nie muszę martwić się, czy na kolejną pięciolatkę mnie wybiorą, to jednak liczę się z głosem publiki. Był głos o słowa obok zdjęć. Mówisz - masz.

To zupełnie inaczej niż nasi "wybrańcy". Oni wiedzą lepiej od nas czego nam potrzeba. W końcu sami ich poparliśmy - to im daje legitymację do wszelkich działań.

Już za chwilę, już za momencik nastąpi długo oczekiwane - jak wyczytałem na "Trójmiasto.pl": huczne otwarcie gdyńskiego "Obserwatorium zmian" - jak mówią na niego miejscy urzędnicy, lub "pomniku PR-u gdyńskiego magistratu" - jak mówi o nim opozycja. Ja tam nazywam Infobox najdroższą kotarą współczesnej Europy.

Oczywiście ja jestem laikiem, ale według mnie, wszystko co mamy tam znaleźć, czyli m.in. informacje o miejskiej ofercie kulturalnej, będzie można kupić bilety do teatru, zapoznać się z realizowanymi na terenie Gdyni inwestycjami, to można załatwić kilkoma kliknięciami myszki, przeszukując sieć. Chyba że chodzi o integrację społeczeństwa - wypicie kawy i popatrzenie na morze z wieży widokowej? Nasz prezydent miasta wyjaśnia mi o co tak naprawdę chodzi w tej - tymczasowej, dodajmy - inwestycji za 6 baniek. I wcale nie chodzi o to, że my tym Infoboxem otwieramy oczy niedowiarkom...
- Poprzez pomysł na Infobox staramy się pokazać mieszkańcom, co jest przyszłością. Nie wszyscy to rozumieją, ale mam nadzieję, że po otwarciu obiektu zmienią zdanie. W środku ma być atrakcyjnie, ale także mądrze - wyjaśnia Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni.

Dobrze, że są ludzie mądrzejsi ode mnie, wiedzący na co efektywnie wydać pieniądze obywateli. W sumie to wychodzi zaledwie ok. 25 złotych na mieszkańca (tak z grubsza licząc). Bo co by się stało, gdyby każdy z nas, z własnej kieszeni miał wyłożyć te marne grosze? I co by się stało, gdyby pewnego dnia do naszych drzwi zastukała załoga Dżi?

- Puk! Puk!

- Kto tam?

- Z Urzędu Miasta.

- Po cholerę?

- Składka na Infobox.

- A ile ma tego być?

- Rodzina 2 + 2... Tylko stówka.

- Aa spieprzaj dziadu!

Tak by było? Z pewnością. No i nie byłoby kontenerów, makietki, wieżyczki z widokiem na morze...




Trwa wyliczanka, co by można wybudować za pieniądze wywalone na tymczasową kotarę? Trochę jednak późno na takie zrywy obywatelskie. Poza tym nasi włodarze przenieśli na nasz grunt sprawdzone rozwiązania z zachodu. Jeśli u nas się ie sprawdzą, zawsze można powiedzieć, że polskie społeczeństwo jeszcze do takich rozwiązań nie dorosło. Oczywiście prezydent Szczurek ma rację, że nie liczy się z negatywnymi opiniami. "Zmienimy zdanie", czyli: przyzwyczaimy się do stających w środku miasta kontenerów, bo nic innego nam nie pozostanie. Wszyscy i tak "przybędziemy do stajenki". Zrobimy sobie zdjęcia - ja z babcią, babcia z dziadkiem, wnuczka z... nieznajomym - na tle kontenerów, wjedziemy na wieżę i... w następnych wyborach poprzemy naszego dobroczyńcę. Bo tak to już działa - igrzysk i chleba nam potrzeba.

A poza tym nie będzie tu nam Warszawa pluła w twarz! Mogła ministra rozpirzyć blisko 5 baniek na koncert, który trwał zaledwie chwilę? Mogła. Więc i my tu, nad polskim morzem, morzem trochę kasą potrząsnąć na kontenery, które będą trwać o wiele dłużej. W końcu mucha nie siada.



P.S. Zdjęcia sprzed dwóch tygodni, pokazują, że na wymianę chodnika na skwerku starczyło. Również zauważyłem, że jakiś gruz wynoszono z dawnej siedziby kina Atlantic, więc może wkrótce przestanie jego fasada straszyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz