sobota, 8 czerwca 2013

Łoterfront, czyli znikający atol




Nie wiem dokładnie jakiego okresu naszej najnowszej historii to dotyczy, ale pamiętam, że był taki czas wysypu ogłoszeń w stylu: "POWRACAJĄCEMU wynajmę, sprzedam..." lub "POWRACAJĄCY kupi..." (dzisiaj pewnie byłoby to przekształcane: POwracający, ale to już inna bajka).

Dziś widać tendencję, aby przyszli powracający (z "tych" wysp?), czuli się po ewentualnym powrocie z zagranicy jak u siebie w domu. Jakkolwiek miałoby to "u siebie w domu" znaczyć. Właśnie rozpoczęto pracę przy Łoterfroncie (to obok Si Tałers). Dziś nastąpiło otwarcie Kontajner bloks... Tfu... Zanim nasi wrócą, to w tym miejscu będzie stał już inny bilding. Ale aby nasi powracający tłumnie rodacy nie męczyli zbytnio swych ust wymawianiem tendencyjnego słowa "wzgórze", rozbudowane szoping senter będzie też inaczej się nazywać... No, jakby nie patrzeć - staramy się jak możemy, aby nasi nie czuli się obco.




Zanim zaśpiewamy "mury się pną do góry", trzeba wwiercić się w temat. Pamiętam, że początkowo elewacja "brzydala" miała być też jasna, jak ta z planowanego hotelu. Zobaczymy, czy i w tym przypadku wizualizacja będzie odpowiadała rzeczywistości?


Źródło zdjęcia Trójmiasto.pl


Przy okazji stworzenia nowego parkingu zniknął wątpliwej urody atol, który urodą nie dorównywał jednak wyspom koralowym Pacyfiku. Były głosy krytyki, że to samowola Marynarki Wojennej, ale ja dobrze pamiętam z wojska: "ochrona granic nie płaci za nic".




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz