środa, 5 czerwca 2013

Bo to nie tak miało być...



Wszystkiemu winne są ONE

Wczoraj mieliśmy święto. Święto bez świętowania... Swoją drogą szkoda, że nie wykorzystaliśmy tej historycznej chwili i zamiast piknikowania w słońcu mamy "żałobne" świętowanie w listopadowym chłodzie i deszczu, a patrząc na naszą pokręconą historię to każdy przełomowy moment naszych dziejów mógłby być świętem narodowym. Dlaczego więc nie wolne - prawie - wybory parlamentarne?


Minęło już prawie ćwierć wieku - jak to brzmi! - od zmian w naszym kraju, a tu w narodzie nie ma zgody co do zadowolenia z tych zmian (jak tu przeczytałem). Niektórzy nawet nie widzą sensu tych zmian, co wzbudza zrozumiałe oburzenie komentujących te dane, no bo kto przy zdrowych zmysłach chciałby powrotu do PRL? Oczywiście że nikt. No to skąd się biorą takie ciekawostki, że "na pytanie CBOS-u, czy warto było zmieniać ustrój, 59 proc. Polaków odpowiada, że tak. Przeciwnego zdania jest co czwarty Polak, a 16 proc. nie ma zdania"? Chociaż...


Jakiego przeciętnego Kowalskiego w dzisiejszych czasach byłoby stać kupić nowy samochód, postawić w garażu i... niech stoi? Zakładam, że wiemy o co chodzi? Nie? O licytację nowego-starego malucha, który stał nieużywany w garażu przez ponad 40 lat. No kogo byłoby stać??? I to działo się w czasach, gdy nowy samochód wcale nie tracił na wartości gdy wyjeżdżał z salonu. Wprost przeciwnie - jego wartość rosła jak na drożdżach. To oczywiście pół żartem pół serio. Niech każdy sobie zagarnie to pół, które mu bardziej pasuje.

A tak na poważnie? Cóż, wiadomo: punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Z badania wynika (dlaczego te dane mnie nie dziwią?):
Najlepiej swoją sytuację oceniają osoby zajmujące stanowiska kierownicze, specjaliści z wyższym wykształceniem, pracownicy średniego szczebla oraz technicy; w miarę dobrze - osoby prowadzące działalność gospodarczą. Za ofiary zmian uważają się najczęściej bezrobotni, a także osoby o najniższych dochodach i źle oceniające warunki materialne swoich gospodarstw domowych.

Później taki kierownik dziwi się bezrobotnemu... Chociaż nie - on się nie dziwi, bo przecież on sam się zrobił bezrobotnym... Jest nierobem, który tylko wyciąga rękę po publiczne pieniądze (najchętniej zaraz po odejściu od okienka w biurze pracy zapierdziela leczyć się na koszt ciężko pracujących). I zamiast pilnie się uczyć ze swojej pierwszej czytanki...


I ty możesz być Czakiem i nie machać tasakiem...

W komentarzach: suchej nitki nie pozostawiono na ludziach nie myślących jak zdrowy rozsądek nakazuje. Poniżej typowe wypowiedzi.

  • Tak dobrze było niektórym za komuny?
  • Kartki na żywność i używki, kolejki przed pustymi sklepami, patrole uzbrojonych żołnierzy na ulicych (w stanie wojennym, dla tych, którzy tego nie przeżyli), pozamykane granice, za najmniejsza krytykę ówczesnej władzy represje łącznie z odsiadką za poglądy. Oj dobrze było.
  • dwadzieścia parę lat - jakaż pamięć jet krótka już się zapomniało o nocnych kolejkach po ochłap ,pustych półkach stanie wojennym ITP - oj ludzie
  • Jakim trzeba byc idiota, by uwazac ze "nie bardzo sie poprawilo". Czy trzeba wyslac takich na Kube - na zawsze?

Pomijam milczeniem fakt, jakim trzeba być idiotą, żeby po tylu latach rusyfikacji nie mieć w sobie zapału i szacunku do ojczystego języka i nie potrafić porządnie pisać po polsku (używać polskich znaków). Tych, którym było lepiej za komuny zaraz nie wysyłałbym na Kubę, bo tam klimat lepszy na wygrzanie starych kości i okazałoby się, że w ten sposób robimy komuś przysługę. No właśnie. Taki dzisiejszy emeryt. Ja się nie dziwię, że mogą być wśród nich tacy, którym zwisa to, w jakim systemie przyszło im wiązać koniec z końcem. Wolności do garnka nijak nie włożysz. Zwisa im możliwość posiadania paszportu w kieszeni, bo i tak z "tamtych światów" mają jeden na celowniku.


A poza tym, zawsze chodzi o to, aby te plusy nie przesłoniły wam minusów...
Pewnego dnia na początku lat 80. udało się moim rodzicom otrzymać upragnione paszporty i wyjechać na kilka tygodni na zaproszenie dalekiej rodziny, zamieszkującej na terenach byłej RFN i liznąć tego wielkiego świata. Pamiętam, że szczególnie dla mamy, staranie się o paszport było nie lada wyzwaniem - musiała szczegółowo wymienić we wniosku paszportowym dane swojego ośmiorga rodzeństwa (chyba tylko grupy krwi nie trzeba było podawać?). Pojechali. Przyjechali. I przywieźli bajkowe opowieści z dalekiego, aczkolwiek bardzo bliskiego świata. Pośród nich była taka jedna "bajka" inna niż wszystkie. Pewien szukający pracy w Niemczech człowiek w akcie desperacji dał ogłoszenie do gazety: "jestem silny i głupi, i szukam pracy". Ponoć od razu dostał kilkanaście ofert pracy...


2 komentarze:

  1. no tak.. Czaku Norisie: tylko, że "Czaku rna będzie oddać te (pożyczone) pieniądze"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest taka ludzka ułomność - zaoszczędzić trudno, bo to "mogę", ale spłacać kredyt "muszę". A że to drugie to dwa razy tyle, niż w przypadku oszczędzania, to nieważne.

      Usuń