środa, 22 maja 2013

Idem :)




Idę. Bilety zaklepałem sobie gdy tylko dowiedziałem się o koncercie, to znaczy w grudniu. Chyba. Jeszcze w styczniu tego roku portal Trójmiasto.pl podkręcał atmosferę, wieszcząc: "Na występy Dead Can Dance w sopockiej Operze Leśnej wciąż można kupować, ale lepiej się pospieszyć, bo w każdej chwili może ich zabraknąć". No, prawie im się udało. Warto było się pospieszyć, bo szybko zabrakło biletów, ale tych w rozsądnych cenach. W rozsądnych, to znaczy: powiązanych odpowiednią ceną z odpowiednio atrakcyjnym sektorem. Do dziś - koncert za 3 tygodnie - jest pełno biletów do kupienia. Praktycznie wszystkie na balkonie (tu stan na dzień dzisiejszy). Dlaczego? Bo ceny w najodleglejszych sektorach wywalone w kosmos - 260 i 300 (bez zeta). Nie dziwię się, że słabo się sprzedają. W takich cenach były miejsca przy scenie. Miejsca "z lornetką" powinny być zdecydowanie tańsze...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz