sobota, 25 maja 2013

Drzwi się otworzyły




Dzisiaj otworzył swoje drzwi Bałtycki Terminal Kontenerowy dla publiki. Oczywiście nie wszędzie można było wejść, ale myślę, że i tak dla ludzi, dla których było to pierwsze spotkanie z kontenerami i sprzętem do ich przeładunku była to nie lada atrakcja. Co prawda dla mnie były to już znajome klimaty, ale wtedy było to z musu, a teraz tak na luzie można było sobie strzelać fotki. Jak znajdę trochę czasu aby przejrzeć zdjęcia to jeszcze tu kilka zamieszczę. Na dziś tylko jeszcze migawka spod estakady.



 

czwartek, 23 maja 2013

Rębiechowo na bis



Fot. Jacek Balk - Agencja Gazeta. Marek Kamiński na tle starego terminalu w 1997.

Dwa lata temu, patrząc jak postępują prace nad nowym terminalem gdańskiego lotniska, zrobiłem wpis na ten temat ówczesnych postępów prac (tutaj jest). Swoim zwyczajem, trochę spojrzałem wstecz, ale nie do końca mi to wyszło. Już miałem gotowe współczesne zdjęcie budynku, który wyglądał mi na ten, na którego tle został sfotografowany Marek Kamiński w 1997 roku, ale nie do końca jednak wszystko mi pasowało, więc zdjęcie nie ukazało się. A ja postanowiłem zrobić rozpoznanie. Jak postanowiłem, tak... nie zrobiłem. Nie było sposobności. Teraz, gdy pojawiły się informacje o rozpoczęciu prac przy Kolei Metropolitalnej, która ma przebiegać przy lotnisku, postanowiłem do tematu powrócić, zwłaszcza, że okazało się, iż poniższe zdjęcie sprzed dwóch lat przedstawia widok, jakiego już dzisiaj nie zobaczycie. Część budynku na głównym planie już nie istnieje. Pozostał mały fragment widoczny z prawej strony.

Stan: sierpień 2011.
Chcąc mieć pewność w temacie pierwszego terminalu, nie było innej rady, jak tylko udać się "do źródeł", czyli administracji lotniska. Jak się obawiałem, to szybciej można by uzyskać odpowiedź na pytanie: jakiego koloru kwiaty dostanie w przyszłości kolejny iluś tam milionowy pasażer obsługiwany przez lotnisko, niż takie dotyczące przeszłości. Faktem jest, że miałem "szczęście" i odbywała się jakaś narada, więc nie wszystkie osoby, które potrafiłyby mi pomóc były na swoich stanowiskach pracy. Schodziłem wszystkie piętra tam i z powrotem i... nie wiem, czy jestem bliżej celu, choć pewna pani z działu marketingu była pewna, że pierwszy terminal znajdował się w dzisiejszym terminalu cargo. -sama z niego odlatywałam - stwierdziła. W zamian, pewien jegomość - raczej nie mogący pamiętać tamtych czasów - ofukał mnie za pomysł umiejscowienia terminala w miejscu ze zdjęcia. - No co pan? W takiej prowizorce miałby znajdować się terminal? - pouczył mnie z lekką wyższością. No chyba nie widział tego zdjęcia z Kamińskim i myśli dzisiejszymi realiami? A jednak trochę się przez te lata w Polsce pozmieniało...
Ponoć budynek z mojego zdjęcia był inwestycją Leksztonia, ale też niczego nie wiem na pewno. Taki los - niezbyt chcącego narzucać się - blogera. Temat odstawiam ad acta.

A jakby ktoś kiedyś się pytał, gdzie znajdował się tyski "grzybek", to poniżej mam dla niego odpowiedź.




środa, 22 maja 2013

Idem :)




Idę. Bilety zaklepałem sobie gdy tylko dowiedziałem się o koncercie, to znaczy w grudniu. Chyba. Jeszcze w styczniu tego roku portal Trójmiasto.pl podkręcał atmosferę, wieszcząc: "Na występy Dead Can Dance w sopockiej Operze Leśnej wciąż można kupować, ale lepiej się pospieszyć, bo w każdej chwili może ich zabraknąć". No, prawie im się udało. Warto było się pospieszyć, bo szybko zabrakło biletów, ale tych w rozsądnych cenach. W rozsądnych, to znaczy: powiązanych odpowiednią ceną z odpowiednio atrakcyjnym sektorem. Do dziś - koncert za 3 tygodnie - jest pełno biletów do kupienia. Praktycznie wszystkie na balkonie (tu stan na dzień dzisiejszy). Dlaczego? Bo ceny w najodleglejszych sektorach wywalone w kosmos - 260 i 300 (bez zeta). Nie dziwię się, że słabo się sprzedają. W takich cenach były miejsca przy scenie. Miejsca "z lornetką" powinny być zdecydowanie tańsze...


wtorek, 21 maja 2013

Zielone wyspy




Coraz większa grupa ludzi powątpiewa w obraz Polski jako zielonej wyspy Europy. Gdynia wyprowadziła sen na ulicę, albo inaczej: sen sięgnął bruku. No pięknie to wygląda. Znacznie lepiej niż sen - całkowicie zapomniany - o pionowych ścianach zieleni wokół Infoboksu.



Najwięcej wejść z wyszukiwarek mam w sprawie kwietników z opon. Może już wystarczy? Nie ładniej wyglądają jednak takie betonowe "opony"?




środa, 15 maja 2013

Tu ubyło, tam przybyło...



Gdynia z lotu ptaka, sierpień 1925 roku, zdj. NAC.
W marcu udało mi się zrobić zdjęcie, które mniej więcej pokazuje ten sam rejon nadmorski Gdyni, co historyczne zdjęcie ze zbiorów NAC. Prawa strona obydwu zdjęć obejmuje mniej więcej ten sam rejon, (na dole widać łuk linii kolejowej), ale ogólnie, współczesne zdjęcie obejmuje większy obszar niż to z zasobów NAC. Widać jednak - w lewym dolnym rogu - jak bardzo wgryźliśmy się w ląd, aby wybudować sobie port i stocznie.


W naturze musi być jakaś równowaga - gdzieś lądu ubędzie, to gdzie indziej przybędzie. Niedawno ogłoszono sensacyjną wiadomość, że oto ponoć mamy nowy ląd na zatoce. No i człowiek znowu stracił szansę na bycie odkrywcą nowego lądu (a nie mówiłem Janie, że za wysoko lecimy?!). To może chociaż będę pierwszym, który zaproponuje jakiś bulwar spacerowy w tym miejscu? Zrobimy sobie? Na skróty na mierzeję. I ścieżkę rowerową z boku - dopuszcza się rowery z żaglami.




sobota, 11 maja 2013

Przy fontannie



Dwa miesiące temu przeczytałem: "Gdyńska fontanna do przebudowy...". Po tych pierwszych słowach ucieszyłem się, że powstanie w tym miejscu nowa jakość, bo nie ma się co oszukiwać - gdyńska fontanna swoje lata świetności ma już dawno za sobą. Później gwałtownie wzrosła mi adrenalina: "W Gdyni szykuje się rewolucja, bo główna miejska fontanna...". Jednak po słowach, że fontanna "zmieni oblicze" emocje moje ostygły, bo wygląda na to, że "ogólna bryła zostanie zachowana", ale aż(?)... "zmienią się kolory". No i powstanie "mozaika z odpadów szkła". No cóż, jak się nie ma co się lubi...

W 1993 roku został wykonany remont fontanny ze "skwerku": "Spękane kielichy sklejono odpowiednią żywicą, co ma zapewnić im długowieczność". Podobno remont nie był prosty, gdyż nie zachowała się żadna dokumentacja techniczna, jedynie "z tabliczki można było się dowiedzieć, że fontannę wykonało MPWiK w 1974 roku z okazji XXX-lecia PRL wg. projektu artysty plastyka Ł. Rogińskiego" (Dziennik Bałtycki 23.06.93.). Natomiast najwyraźniej po uporaniu się z budową fontanny w latach 70. (pierwsza woda z fontanny na skwerku tryskała tu już dużo wcześniej: w 1938 roku), postanowiono pójść za ciosem - w 1975 roku były plany zbudowania drugiej fontanny, "w pobliżu Urzędu Miejskiego przy ul. Czołgistów, na pierwszym trawniku za znajdującym się tam parkingiem". Zaakceptowano projekt i... chyba na tym się skończyło (Dziennik Bałtycki 30.01.75). No i tak mnie trochę zaniepokoiły słowa sprzed 20 lat, zapowiadające długowieczność wyremontowanej fontanny. Cała nadzieja w tym, że remont został wykonany niedbale...

Coś mi mocno się wydaje, że przez prezentowane na blogu zdjęcia z mocnym spojrzeniem wstecz, obiektów odchodzących w przeszłość, sprawiły, że część czytelników bloga zaczęła postrzegać mnie jako obrońcę wszystkich staroci, które napotykam na swoich fotograficznych wypadach. A tak nie jest. Ja chcę po prostu dokumentować zachodzące obok nas zmiany i po latach sobie - i innym - przypomnieć, jak dane miejsce kiedyś wyglądało. Nie mam zamiaru kłaść się jak ten Rejtan przed każdą burzoną budowlą, tylko dlatego, że ma długą historię, że budzi we mnie ciepłe wspomnienia. Nie mam zamiaru zatrzymywać czasu rzeczywistego, ale tylko łapać go w kadrze.

Gdyńska fontanna nie jest tak wyjątkowym dziełem jak chociażby ta z Barcelony, aby przykuwać się do niej łańcuchem w jej obronie. Gdy miasto nie będzie się zmieniać, to "nowoczesność" będzie znaczyła tyle, ile na zdjęciu ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, pokazujące "nowoczesne bloki mieszkalne" w Gdyni. Gdyby to był primaaprilisowy żart, to ok, ale tak to śmieszno i straszno zarazem.




P.S. Cytaty z gazet zaczerpnięte - jak zwykle - z wyd. "Gdynia w gazetach".

czwartek, 9 maja 2013

Jaja z jajami



W styczniu sfotografowałem taką reklamową zachętę...


Wiele tygodni później zauważyłem, że ktoś wziął sobie do serca reklamowe hasło.


W marcu zaś zauważyłem, że ktoś robi sobie jaja z bólu gardła (promując "Clear Channel").

Czy dalszy ciąg nastąpi? To zależy tylko od kreatywności jajcarzy.

piątek, 3 maja 2013

Poczet kiosków gdyńskich



Witomino, ul. Rolnicza - obiekt nieistniejący

"Poczet..." nazwa mocno napuszona - takie tam zaledwie mały zbiór różnorodności gdyńskich kiosków. Nazywać wszystkie je kioskami Ruchu jest takim samym nadużyciem jak nazywanie wszystkich stacji benzynowych cepeenami, ale czym skorupka za młodu nasiąkła... To już nie te czasy, gdy papierowa gazeta była przedmiotem tak bardzo pożądanym, że wielu pasażerów SKM-ki w czasach słusznie minionych słono przepłacało za nią u obnośnych sprzedawców - zazwyczaj młodych chłopców - aby tylko dowiedzieć się co w PRL-owskiej trawie piszczy. Kioski Ruchu były jedynie słusznego wyglądu. Teraz mamy w tym względzie dowolność, co nie zawsze wychodzi im na dobre. Władza jednak czuwa nad tym, aby ukrócić radosną twórczość. Znowu Trójmiasto.pl informuje, że władza nie ugnie się przed protestami kioskarzy, którzy twierdzą, że nie mają za co kupić nowych kiosków. Nie znam się, ile można "wyciągnąć" z takiego interesu, ale zastanowiło mnie jedno. Portal Trójmiasto.pl nie traktuję jak wyrocznię, ale zauważyłem pewną ciekawostkę: w listopadzie 2011 pisali, że nowe kioski będą drogie, czyli 50-60 tys. zł; dzisiaj, półtora roku później też, że są drogie - około... 70 tys. zł...
A ja naiwnie myślałem, że cena metra kwadratowego nowego mieszkania jest wzięta z sufitu.


Ul. Bema/Traugutta

Ul. Żwirki i Wigury

Ul. Armii Krajowej róg Świętojańskiej

Ul. Chylońska/ Zamenhofa - obiekt nieistniejący

Grabówek - ul. Morska/Mireckiego

Ul. Władysława IV - obiekt nieistniejący
"Obiekt nieistniejący" - opis wg. mojej wiedzy. Wszelkie poprawki/uaktualnienia mile widziane.