czwartek, 11 kwietnia 2013

Wiszący obiekt pożądania




Ostatnio nadmuchano sprawę zawieszonej kawy, czyli takiej, za którą klient płaci, ale nie wypija, tylko zostawia dla potrzebującego. Czytaj: spragnionego. Opinie wśród komentujących na temat akcji są podzielone, co mnie nie dziwi. Nie zamierzam komentować tej sprawy, bo mnie ona ani grzeje, ani chłodzi. Jak będę chciał się napić kawy na mieście, to nie będę biegał i szukał tej zawieszonej, tylko po prostu sobie ją kupię. Chwilowa moda jest dla mnie pretekstem do przypomnienia powyższego zdjęcia, które w tych okolicznościach przyrody (odezwały się głosy, aby ktoś zechciał zawiesić wypłatę z bankomatu) mógłbym nazwać: marzenia się spełniają. Oba zdjęcia przedstawiają ten sam fragment Świętojańskiej, ale dzieli je z pewnością ponad 15 lat. Starbucks nie przyłącza się do akcji - tak czytałem - więc marzenia o zawieszonej kawie trzeba jednak zrealizować gdzie indziej, choć wirtualnie jest już bliżej niż dalej.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz