sobota, 16 marca 2013

A jednak przelatujemy



Nie wiem co ma piernik do wiatraka, ale wczoraj dotarły do mnie alarmujące wieści z portalu "Trójmiasto.pl": Po otwarciu nowej części Parku Naukowo-Technologicznego w Gdyni okazało się, że liczba przebiegających przez ruchliwą ul. Stryjską znacznie wzrosła. Specjaliści: przejścia wyznacza się tam, gdzie ludzie przechodzą przez jezdnię. ZDiZ: jeśli przepisy pozwolą.
Na dokładkę, zamieszczono kilka zdjęć z niesfornymi pieszymi i komentarzem: Nasz reporter w ciągu dziesięciu minut sfotografował 7 osób, które przebiegały przez ulicę Stryjską.
Forumowicze prześcigają się w podsuwaniu dobrych rad, jak rozwiązać palący problem. A co ja na to? Mam taką radę, ale... do fotoreportera. Idź chłopie na ul. Jana z Kolna, stań sobie na wysokości hali targowej i spróbuj zrobić zdjęcie... bez przebiegających osób przez ulicę! Marzniesz człowieku przez 10 minut na posterunku aby złowić zaledwie 7 osób? Marny wynik. Ja w jednym kadrze mam więcej i się nie chwalę. To znaczy: nie chwaliłem. Do dzisiaj.






To jest miejsce, gdzie przechodzenie przez ulicę jak kto chce jest wręcz uświęcone odwieczną tradycją. Nawet tradycja ta jest obecnie ochraniana... monitoringiem (patrz na samą górę zdjęć). Tak tak. Tradycję zdecydowanie trzeba mieć pod ciągłą kontrolą.



Dlaczego prezentuję tu takie sobie zdjęcia? I w ogóle dlaczego je zrobiłem? Bo to znowu taki mój kapitał na przyszłość. Na stronach Urzędu Miasta (nie zapisałem adresu, więc nie pamiętam dokładnie skąd one są) zauważyłem taką mapkę, z której wynika, że w przyszłości - raczej bliżej nieokreślonej - wszystkie budynki na północ od ul. Jana z Kolna zostaną wyburzone (te czerwone). Dlatego machnąłem sobie kilka fotek, ale okazało się, że przydały się przy okazji wspomnianego na wstępie artykułu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz