wtorek, 26 marca 2013

Idą święta...





Idą święta... Ale chyba nie te? Jeszcze trzy tygodnie temu stało to na jednym z domów przy skwerku. Nie rzuca się w oczy, bo nie lśni pełnym blaskiem w nocy. Jest jednak w tym obrazku pozytywny element, bo jakby ktoś jeszcze niczego na grudniowe święta nie dostał to jeszcze jest nadzieja, że prezenty w drodze... W końcu renifery to nie samoloty. Wszystko musi potrwać.

środa, 20 marca 2013

Sopocki dworzec się zmienia



Pomału robi mi się coraz więcej zdjęć z elementami naszego miejskiego - nie tylko gdyńskiego - krajobrazu, których próżno już szukać obok nas. Na pierwszy ogień "odcinania kuponów" z fotograficznych wędrówek idzie sopocki dworzec główny PKP. Z  docierających informacji wynika, że kilka drobiazgów w tym rejonie przestało istnieć: kioski i kasy podmiejskie.













sobota, 16 marca 2013

A jednak przelatujemy



Nie wiem co ma piernik do wiatraka, ale wczoraj dotarły do mnie alarmujące wieści z portalu "Trójmiasto.pl": Po otwarciu nowej części Parku Naukowo-Technologicznego w Gdyni okazało się, że liczba przebiegających przez ruchliwą ul. Stryjską znacznie wzrosła. Specjaliści: przejścia wyznacza się tam, gdzie ludzie przechodzą przez jezdnię. ZDiZ: jeśli przepisy pozwolą.
Na dokładkę, zamieszczono kilka zdjęć z niesfornymi pieszymi i komentarzem: Nasz reporter w ciągu dziesięciu minut sfotografował 7 osób, które przebiegały przez ulicę Stryjską.
Forumowicze prześcigają się w podsuwaniu dobrych rad, jak rozwiązać palący problem. A co ja na to? Mam taką radę, ale... do fotoreportera. Idź chłopie na ul. Jana z Kolna, stań sobie na wysokości hali targowej i spróbuj zrobić zdjęcie... bez przebiegających osób przez ulicę! Marzniesz człowieku przez 10 minut na posterunku aby złowić zaledwie 7 osób? Marny wynik. Ja w jednym kadrze mam więcej i się nie chwalę. To znaczy: nie chwaliłem. Do dzisiaj.






To jest miejsce, gdzie przechodzenie przez ulicę jak kto chce jest wręcz uświęcone odwieczną tradycją. Nawet tradycja ta jest obecnie ochraniana... monitoringiem (patrz na samą górę zdjęć). Tak tak. Tradycję zdecydowanie trzeba mieć pod ciągłą kontrolą.



Dlaczego prezentuję tu takie sobie zdjęcia? I w ogóle dlaczego je zrobiłem? Bo to znowu taki mój kapitał na przyszłość. Na stronach Urzędu Miasta (nie zapisałem adresu, więc nie pamiętam dokładnie skąd one są) zauważyłem taką mapkę, z której wynika, że w przyszłości - raczej bliżej nieokreślonej - wszystkie budynki na północ od ul. Jana z Kolna zostaną wyburzone (te czerwone). Dlatego machnąłem sobie kilka fotek, ale okazało się, że przydały się przy okazji wspomnianego na wstępie artykułu.




czwartek, 14 marca 2013

środa, 13 marca 2013

Dlaczego blog taki brzydki?



 

Dlaczego większość zdjęć pokazuje ciemną stronę miasta? Bo tylko takie miejsca mogą zmienić się na lepsze, a na takich żeruje niniejszy blog. Ale na te zmiany potrzeba czasu. W zamian, po latach z pewnym zaciekawieniem kolejne pokolenia będą przyglądać się znanym-nieznanym miejscom. Chociażby takiemu nie wyróżniającemu się niczym specjalnym miejscu naprzeciwko Akademii Morskiej. Były tu kiedyś jakieś składy opału (jeśli dobrze pamiętam). Na miejscu pobliskiej Biedronki budynek w gestii PKP do którego dochodziły tory. A to wszystko znajdowało się znacznie poniżej poziomu ul. Morskiej. Taka ciekawostka.






sobota, 9 marca 2013

Na czerwonym nie przelatujemy




W październiku 1958 "Dziennik Bałtycki" informował: "Wydział komunikacji Prez. MRN w Gdyni wspólnie z inspektoratem ruchu MO doszły do wniosku, że wobec zwiększającego się ruchu pojazdów mechanicznych i braku dostatecznej liczby funkcjonariuszy, przygotowanych do kierowania ruchem na skrzyżowaniach, należy wprowadzić w Gdyni automatyczną sygnalizację świetlną, jaką stosuje się w dużych miastach (w samej Gdyni jest zarejestrowanych 6 tysięcy pojazdów, w tym ponad 2 tys. motocykli)".[...]*


Każdemu zdarzy się wykroczenie. Najlepiej, jak stróże porządku nie zauważą naszej chwili słabości. Ale jak już trzeba będzie zapłacić, to... Czy kara może być przyjemnością? Kronika z 1970 roku przekonuje, że tak może być. Właściwie to wpis nadawałby się w sam raz na wczorajszy Dzień Kobiet (tak znienawidzony, można by dodać). Dlaczego pasowałaby fragment PKF jak ulał? Proszę tu sprawdzić i... uśmiechnąć się.



* "Gdynia w gazetach" M. Sokołowska

wtorek, 5 marca 2013

Cudze chwalicie...



Nie tak dawno widziałem zbiór zdjęć pod wspólnym tytułem: "Rosja to nie kraj, to stan umysłu". Między innymi było tam zdjęcie abstrakcyjnej przeróbki otworów okiennych. Moje ostatnie odkrycie pozwala znowu dać prztyczka w nos rodakom, mówiąc: cudze chwalicie, swego nie znacie. Polak też potrafi kreatywnie wpasować okna do pozornie nie pasujących do nich framug. Tutaj co prawda trzeba podeprzeć się wyobraźnią, ale widać, że jak się chce to można. Polska nie wypadła sroce... to znaczy, Rosji spod ogona. Mamy niezgorszy stan umysłu.


 
Całość zostawiam sobie na poczet przyszłych zmian, bo patrząc jak szybko nowe osiedla mieszkaniowe rozprzestrzeniają się od centrów miast Trójmiasta w kierunku obwodnicy, to pewnym jest, że długo nie trzeba będzie czekać na jakieś zmiany w tym rejonie. Zdjęcia są z Gdańska z okolic Szadółek.













niedziela, 3 marca 2013

Rdza zżera stare żelastwo



Nie takie znowu stare to żelastwo, które zżera rdza na Świętojańskiej. Zaledwie jesienią zeszłego roku z wielką pompą zaprezentowano nowe meble (widziałem jak nawet sam prezydent miasta przysiadł na nich na chwilę). Podświetlane stoliki miały poprawić estetykę przestrzeni miejskiej. Wojciech Szczurek podkreślał: "są ciekawe i praktyczne. Mam nadzieję, że nie tylko dzięki nowym meblom miejskim, odzyska Świętojańska swój dawny charakter". I pewnie w tamtym radosnym dniu wszystko lśniło i pachniało nowością.


Dzisiaj, patrząc na mocno już zdezelowane mebelki widzę - patrząc na tło - że rzeczywiście w tym miejscu wpasowują się one doskonale w charakter tego miejsca. Stoliki to pomysł Anny Jankowskiej i Dominiki Janickiej, które wygrały pierwszą edycję Gdynia City Transformers - konkursu, który ma poprawiać estetykę i funkcjonalność przestrzeni miejskiej. Panie tłumaczyły: - Skupiłyśmy się na okrągłych skrzynkach, a nie prostokątnych, które nie są przytwierdzone do budynków, bo właśnie te wolnostojące wchodzą w interakcję z otoczeniem. Oj, coś tak za bardzo weszły one w interakcję z otoczenie. Ale kogo to? Pamiątkowe zdjęcia do miejskiego rodzinnego albumu zrobione...


Żeby nie było, że na blogu sama ciemna strona miasta, to poniżej inne podświetlane mebelki. W znacznie lepszej kondycji





sobota, 2 marca 2013

Uciekł spod siekiery



 

Opisywany kilka dni temu bilard z grzybkiem (ale bez grzybka) uciekł jednak spod toporka. Znajdzie się dla niego miejsce w Galerii Starych Zabawek mieszczącej się - po niedawnych przenosinach - na ul. Piwnej 19/21 w Gdańsku. Będzie tam przebywał w doborowym towarzystwie. Czego tam nie ma...

 

- To i to. - To też, i to też miałem! - tak co chwilę z młodej piersi mi się wyrywało, gdy tak wkoło się rozglądałem. Dzięki pasji Bernadety i Wojciecha Szymańskich można w galerii przenieść się w czasie. Więcej opowieści związanych z powstawaniem galerii w tym artykule. Znalazłem też materiał filmowy TVP 2 - chyba sprzed dwóch lat - gdzie założyciele muzeum opowiadają o zabawkach sprzed lat.



piątek, 1 marca 2013

Od nadmiaru głowa jednak boli




"Polska Kronika Filmowa" - kiedyś taka obowiązkowa reklama przed seansem filmowym w kinach. Dziś, po latach okazuje się, że to była tylko taka przygrywka do prawdziwych seriali brazylijskich fundowanych nam teraz. No i to społeczeństwu się nie podoba. Tak bardzo, że wzywa na pomoc... No kogo? W serialu na kłopoty był Bednarski. Teraz oczywiście lekarstwem na kłopoty jest Facebook. "Bojkotujemy reklamy w kinie" polubiła jak na razie garstka kinomanów (299), którzy być może mają teraz aż nadto czasu na popcorn przed seansem.