niedziela, 6 stycznia 2013

Budujemy nowy dom...



 
Udało mi się w ostatnim momencie - przed planowaną przebudową - uchwycić dawny budynek POSTI przy ulicy Polskiej w jego dawnej odsłonie (tu więcej zdjęć). To tu, w 1968 roku, wyprodukowano pierwszą w Polsce herbatę ekspresową z charakterystycznym znakiem "Ex", która jest w POSTI produkowana do dzisiaj, ale już nie w Gdyni. Sąsiadujące z tekstem zdjęcia pochodzą z listopada 2011 i należy już je traktować jako historyczne. Choć w dalekiej przeszłości byłem tu częstym gościem, to jednak nie rozłożyłbym się przed niższym z budynków i jak Rejtan bronił jego rozbiórki. W tym stylu mogłem przeczytać kiedyś wypowiedzi na forum "SkyscraperCity", gdy rozpoczęto wyburzanie budynku z dolnego zdjęcia. Forumowicze niemalże chcieli budzić w środku nocy konserwatora zabytków, aby uchronić niby zabytkowy budynek przed destrukcją. Skansen to my mamy we Wdzydzach, a miasto i wraz z nim port musi się zmieniać, rozwijać. Faktem jest, że był on solidnie wykonany, ale niczym szczególnym się nie wyróżniał spośród tysięcy takich budynków na świecie, aby zaraz rozdzierać szaty. Skoro nikomu już nie był potrzebny... A poza tym - aby nie było za poważnie - blog musi z czegoś żyć! A na zdjęciach nieistniejących fragmentów miasta mój blog w dużej części żeruje.





Poniżej: kilka ujęć z metamorfozy głównego budynku.

Marzec 2012




Maj 2012




Grudzień 2012






Za spokojnie było. Ktoś znowu musiał włożyć "kij w mrowisko", chcąc obecny rok uczynić rokiem Edwarda Gierka. No i zaczęło się... Walka tych, którym "za Gierka" było lepiej, z tymi, którzy tych pierwszych uważają za ludzi niespełna rozumu. Walka dosyć nierówna: sentymentalne wspomnienia kontra bezduszne liczby. Na forach i w komentarzach do artykułów, których teraz trochę się wysypało: żonglowanie statystykami, walka na mniej lub bardziej rzeczowe argumenty, aż po absurdalne: np. "ludzie, którzy pamiętają czasy Gierka w większości już nie żyją(?!?!?!?). Autentycznie! Ja rozumiem, że młodość ma swoje prawa, ale bez jaj - nie uśmiercajcie nas, wapniaków, aż tak przedwcześnie!

Mnożą się przeliczniki: złote na dolary; stare na nowe; zadłużenie w dolarach na mieszkańca "wczoraj" i dziś; przeliczanie siły nabywczej złotego i dolara... Wszystko można przedstawić jak co komu pasuje. Wiem jedno - po takich zmianach gospodarczych i walutowych nie ma już prostego przelicznika, szablonu, który można przyłożyć i wszystko jasne. Zbyt wiele zakrętów po drodze było. Fakt niezaprzeczalny, że byliśmy za PRL-u biedniejsi, ale już odpowiedź na pytanie: "o ile?", wbrew pozorom już nie jest taka prosta. Spokojnie, nie mam zamiaru robić tu żadnych wyliczanek. Jaki jest rachunek "gierkowskich" zysków i strat? O to zapewne jeszcze przez wiele lat będą spierać się historycy, ekonomiści i - co gorsza - politycy. To, że poprzedni ustrój cofnął nas w rozwoju wobec reszty cywilizowanego świata to pewne, ale pretensje najpierw zgłaszałbym do Wielkiej Trójki. Od decyzji tych panów wszystko się zaczęło, a później potoczyło się po równi pochyłej. Już samo. Siłą rozpędu.

Licytowanie się, ile kosztowało nas spłacanie "gierkowskich" długów, a na ile pieniądze uzyskane z prywatyzacji niechcianego dziedzictwa poprzedniego systemu pozwoliły nam na względnie łagodne przejście przez ostatnie lata transformacji gospodarczej, też nie ma sensu. Tego tak naprawdę też nigdy się nie dowiemy. Tak samo, jak tego, jak potoczyłyby się losy naszego kraju, gdyby za Gierka kraj nie zadłużył po uszy, a przyszłaby rewolta... Sorry. Historia alternatywna nie jest w kręgu moich zainteresowań.

Stawiać "pomniki" Gierkowi? Z pewnością nie. Według mnie pewne sprawy trzeba zostawić w spokoju. Mleko się rozlało dawno temu. Dawne sprawy powinny już pozostać na kartach podręczników historii a my powinniśmy żyć przyszłością, a nie z lubością grzebać się w przeszłości (na blogu sobie można pogmerać). Pośród tych wielu praw względnych, jedno jest pewne. Dobrze będą musieli się zdrowo nagimnastykować nasi obecni rządzący, aby i oni po latach, tak jak Gierek dziś, byli w tak dobrym świetle zapamiętani przez dzisiejsze młode pokolenia, gdy to one będą wstecz spoglądać. Jest to nie lada wyzwanie, przyznać trzeba.




P.S. Mimo wszystko, a propos propagandy sukcesu i żonglowania danymi. W ostatnich dniach było pełno zachwytów nad naszą złotówką, która w zeszłym roku bardzo się umocniła wobec dolara. Łałłł !!! Jezu jak się cieszę! Tylko że... zaledwie w jednym programie usłyszałem, że złotówka nie odrobiła jeszcze całych strat wobec dolara... z 2011 roku i jeśli weźmiemy pod uwagę już okres dwuletni to nadal jesteśmy na minusie. To mnie skłoniło do głębszego spojrzenia wstecz. Patrzę trzy lata wstecz, cztery... Dopiero porównując styczeń 2006 roku wychodzimy na zero... Nijak inaczej nie chce wyjść. Czyli co? Siedem lat chudych za nami, teraz siedem tłustych? Oczywiście, gdyby zacząć bawić się w porównania: marzec do marca, maj do maja, lipiec do lipca, itd., to wyszłyby nam zapewne zupełnie inne zestawienia. Niech więc będzie normalnie, to znaczy: niech nikt mi ciemnoty nie wciska i nie udowadnia, że propagandę wymyślono w PRL-u. Tego chciałbym wszystkim rozsądnie myślącym ludziom życzyć, nie tylko na najbliższy rok.


2 komentarze:

  1. No tak Z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia się zamenia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzie świeżo wygląda, choć to typowe zestawienie kolorów i materiałów w obecnych czasach.

    OdpowiedzUsuń