niedziela, 2 grudnia 2012

Syzyfowe prace w Kolibkach



Historia pewnie większości znana, ale ostatnio odświeżona przez Polskie Radio sprowokowała mnie do odwiedzenia okolic dawnego przejścia granicznego pomiędzy Polską a Wolnym Miastem Gdańsk w Kolibkach. Zasłynęło to przejście graniczne jako jedna z najsłynniejszych ustawek fotograficznych. Jak czytamy w artykule (proponuję odsłuchać też audycji radiowej): W niemieckich gazetach zdjęcie opisywano jako przedstawiające moment wkroczenia wojsk hitlerowskich do Polski w dniu 1 września 1939 roku. Miało ono symbolizować gładkie i bezproblemowe zwycięstwo żołnierzy Wehrmachtu nad oddziałami strzegącymi granic. W rzeczywistości fotografia była popisem nazistowskiej propagandy, która zaaranżowała całą sytuację. Sesja przeprowadzona przez gdańskiego fotografa, Hansa Sonnke została zainscenizowana na przejściu granicznym między Polską a Wolnym Miastem Gdańskiem w Kolibkach, a nie na granicy polsko-niemieckiej. Dalsze badania ustaliły, że zdjęcie zostało wykonane w dniu 14 września roku 1939, zaś sam szlaban był już wcześniej złamany. Jak się dowiadujemy z audycji: nie pierwszy i nie ostatni był to taki przypadek w historii świata pisanej fotografiami.


 O historycznym kawałku betonu, znajdującym się już w granicach adm. Sopotu już tu wspominałem. Tym razem chciałem odszukać w miejscu fotograficznej ustawki kolejny historyczny kawałek betonu - kanał rewizyjny na polskim posterunku granicznym. Przypomniało mi się, że czytałem o samowolnej inicjatywie ludzi związanych z Pomorskim Forum Eksploracyjnym oczyszczenia tego kanału. Odnalazłem odpowiedni wątek na forum. To już... cztery lata minęły od chwili, gdy ludzie wzięli na ramię "broń" w postaci łopat, mioteł i worków na śmieci. Zdarzyło się to dokładnie 20.09.2008 o godz. 16.40. Efekt tamtej pracy można obejrzeć tu (gdzieś w połowie strony). Niestety, życie nie znosi próżni i tę "próżnię" pomału ktoś znowu wypełnia "treścią". Swoją drogą, to jestem pełen podziwu do tamtej inicjatywy i jednocześnie... "podziwiam" kolejnych zasypywaczy. Miejsce raczej niedostępne do podjechania samochodem i zrzucenia ładunku a ilość i wymiary śmieci raczej nie wskazują na przyniesienie ich w reklamówce(?). No ale ja to jestem amator w takich śmieciowych sprawach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz