sobota, 10 listopada 2012

Przyspieszamy, czyli do diabła z ekologią




Dzisiaj wyskoczymy z ciasnych butów lokalnego patriotyzmu i popatrzymy jak się podróżuje pomiędzy Gdańskiem a Warszawą. Tym samym zaczynam spijać śmietankę z kilku lat blogowania. Coś w blogowych papierach się zbiera i można to po zaledwie kilku latach wykorzystać w myśl zasady: cokolwiek powiesz (a ja zapiszę), może być użyte przeciwko...
W marcu tego roku, przy okazji porównań oferty przewoźników na tej trasie, wspominałem o cudownym skracaniu się czasu przejazdu pomiędzy Gdańskiem i Warszawą w przypadku tego przewoźnika. Cytowałem artykuł: "Czas przejazdu - jak pociągiem - 6 godz. 10 min. (dzisiaj 5 godz. 45 min.)". Jakoś autor jednocześnie nie informuje, że czas przejazdu zmniejszył się dlatego, że skrócono trasę autobusów, które już nie przepychają się przez miasto z centrum Gdańska do Oliwy (tym samym zdjęcie powyżej należy zaliczyć do historycznych). Tak pisałem 2 lata temu. Dziś nam autostrad i dróg ekspresowych przybyło, więc nie dziwota, że Polski Bus znowu przyspieszył. Żartowałem! Co prawda przewoźnik reklamuje się: "krótszy czas przejazdu na trasie W-wa - Gdańsk - tylko 4h 55 min" (z tym czasem, to jak z cenami: 4,99), więc mamy blisko godzinę krótszy przejazd w stosunku do tego sprzed zaledwie dwóch lat?! Jakieś super rakiety zakupiła firma?

No nie do końca. Co prawda wprowadzono piętrowe autobusy - wg. wiarygodnych świadków, nie ma już takiego luzu pomiędzy fotelami względem pierwszych autobusów - ale to nie tłumaczy "przyspieszenia". W temacie zagęszczenia foteli: czyżby trafił się zupełnie a propos plakat "trudniej znaczy lepiej"? Cudowne przyspieszenie czasu przejazdu jest spowodowane - znowu - wysadzaniem pasażerów praktycznie na rogatkach Warszawy. Ot i cały cud (przy okazji przerzucamy koszty dotarcia do centrum do portfela pasażera).

"Zaczekaj na większy wybór" - czytamy na plakacie na gdańskim dworcu autobusowym. Nie ma co już czekać. Wybór będzie się zacieśniał, aż pozostaniemy z wyborem bez wyboru. Takie są koleje konkurencji. No właśnie, a co tam na kolei, bo przyznam, że właśnie w tym środku lokomocji upatruję ostatniej ostoi - choć to na dzień dzisiejszy wydaje się w Polsce utopią - odrobiny luksusu. We wpisie sprzed dwóch lat pisałem: "Modernizacja trasy kolejowej Gdańsk - Warszawa jest przeprowadzana pod składy Pendolino z wychylnym pudłem, a zakupione zostaną takowe zastawy... bez "wahadeł". Podobno różnica w konstrukcji pociągu przełożyłaby się na 18 minut różnicy w czasie podróży z Gdańska do naszej stolicy. Pociąg wychylny miałby pokonać trasę Gdańsk Główny - Warszawa Wschodnia w 2 godziny 3 minuty. Piszę "podobno", bo forumowicz Kajetanb52 "stawia diamenty przeciw orzechom, że nawet po modernie pojazd nie zejdzie poniżej 3h. Pewnego dnia spojrzymy wstecz i "rozliczymy" tu wszystkich. I zobaczymy komu należeć się będą "diamenty" a komu "orzechy".

Czy już nadszedł czas na rozdanie nagród za trafne prognozy? Sam nie wiem. Minister transportu Sławomir Nowak zapowiedział, że za dwa lata w 2,5 godziny przemieścimy się koleją pomiędzy Gdańskiem i Warszawą, ale już kolejarze studzą te prognozy (bo coś tam coś tam) i "wolą mówić, że na przełomie 2014 i 2015 r. czas podróży do Gdańska będzie wynosił "nieco poniżej trzech godzin".



A może na otarcie łez muzyczna podróż pod parą? Do diabła z ekologią! Dajmy czadu, gdy kolei już ledwo sapie, już ledwo zipie...
Pat Metheny Group - Last Train Home





1 komentarz:

  1. W latach 50-tych ub.wieku /jak to brzmi - pierwszy raz piszę ub.wieku/nie wiedząc nic co to jest ekologia, tak właśnie wyobrażałem sobie lokomotywy ucząc się na pamięć wspaniały wiersz p.Tuwima "Lokomotywa"...."Stoi na stacji lokomotywa wielka....." Dziękuję za film.

    OdpowiedzUsuń