wtorek, 16 października 2012

Siedząc na przystanku - II





Siedząc na przystanku, trochę kształtem przypominającym wrota do przydrożnej kapliczki, pomyślałem o pobożnych życzeniach naszych rządzących, które można by zawrzeć w mało poprawnych politycznie słowach: Polacy rozmnażajcie się! Bo nam nie starczy do pierwszego (na wypłaty emerytur)! Na szczęście nadchodzi kryzys i cała w nim nadzieja, bo wiadomo: w czasie kryzysu dorośli się nudzą...

Kiedy ostatnio był u nas wyż demograficzny? Gdy czołgi na ulicach stały, wszystko było na kartki i - co być może najbardziej istotne dla demografii - okresowo wyłączano prąd w domach. Dziś nie ma dnia bez użycia w mediach magicznego słowa "kryzys", a tu demografia leży! Biorąc pod uwagę powyższe, śmiem twierdzić: kryzysu niema - to wszystko ściema!

A tak swoją drogą, to strasznie nieodpowiedzialni byliśmy w tych kryzysowych czasach. Wszystko zawierało się w starej prawdzie: gdzie dwoje, tam zaraz troje (i wcale nie chodzi tu o jakieś sponsorowane "trójkąty"). Perspektyw na własne mieszkanie zero, pieluchy na książeczkę zdrowia, po wózek, z Gdyni jechałem do Sopotu... Wszystko było zaprzeczeniem jakiejkolwiek polityki prorodzinnej. No słowem: nieodpowiedzialni idioci, którym widocznie tylko jedno było w głowie i ciągle w(y)padki przy pracy się zdarzały!

I to beztroskie: jakoś to będzie. Optymizm, czy naiwność? Czy też może człowiek nie oczekiwał zbyt wiele od życia, wiedząc, że i tak na zbyt wiele liczyć nie może? Jakąś gwarancję pracy się miało, zawsze na jakąś pomocną dłoń od rodziny mogło się liczyć. I jakoś się ten wózek przez życie toczyło... Dziś, przyszli rodzice są bardziej odpowiedzialni. Nie stać ich na bylejakość. Muszą mieć pewność, że wszystko będzie przygotowane na przyjście na świat potomka. Tylko w niepewnych czasach, coraz częściej tej pewności im brak...

 

2 komentarze:

  1. Mam nadzieję,że dożyję jeszcze wyżu demograficznego.Wystarczą jeszcze ze dwa mecze na naszym Narodowym podczas deszczu i nie będzie trzeba wyłączeń prądu czy niedzieli bez "Teleranka".Poważnie mówiąc dzisiejsi młodzi rodzice nie chcą /jak to trafnie nazwałeś/ - bylejakości i są bardziej odpowiedzialni niż decydenci z góry.Utrzymać dzieci to nie to samo jak posiać trawę;to kosztuje,a gdzie miejsca pracy,nie piszę dobre,ale godziwe zarobki???.Zakończę cytatem z piosenki Zulu-Gula .."Polska to bardzo dziwna kraj,Polska to ciekawa kraj.." Od siebie dodam - Kocham ten kraj,bo jest mój.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzisz, jaki to chichot historii: okaże się, że za komuny ludzie czuli się... bezpieczniej(???), aby decydować się na dziecko. Przecież i wtedy ludzie myśleli o dobru dziecka. Oczywiście, nikt przy zdrowych zmysłach nie pragnie powrotu czasów słusznie minionych, ale to głupie przyznać, że coś po drodze zgubiliśmy... Jak widać: "róbta co chceta" musi mieć silne fundamenty, aby zaskoczyło.

    OdpowiedzUsuń