niedziela, 7 października 2012

Siedząc na przystanku. I wspominając piłkoszał...




Kolekcja przystanków - każdy ma swojego bzika - powiększyła mi się o kolejne dwa. Przystanki PKS - tak się mówi, choć być może oryginalnych pojazdów tego dawnego monopolisty coraz mniej dziś na nich przystaje, ale tak jak "cpn" pozostaje dla wielu synonimem stacji paliw, niezależnie od widniejących dziś na nich logo, tak też "przystanek pks" oznacza dla wielu przystanek komunikacji międzymiastowej.

No, ale mniejsza o większość. Autobus coś - jak zwykle - się spóźnia, więc mam chwilkę na przejrzenie co w prasie piszczy, z jednoczesnym spojrzeniem na drugą stronę medalu. Dziś: mroczna strona Euro. Z każdym upływającym miesiącem oddalmy się od "piłkoszału", który miał wszystko rozruszać i być lekiem na całe zło. I pewnie tak było. Co tam kilka drobiazgów: część ludzi nie dostała zapłaty za pracę, część firm padła przy budowie autostrad. Dobór naturalny musi być i w biznesie. Sorry, takie życie. Z ostatnich informacji wyłazi mi tu jednak "ciemna strona księżyca" i co niektórym Euro 2012 kojarzy się bardziej z winowajcą niż dobrodziejem. Zdaniem zarządcy sopockiego molo, niższa niż przed rokiem frekwencja spacerowiczów "nie jest wynikiem podwyżki cen biletów, ale złej pogody i... Euro w Gdańsku". Ale co tam lokalna ciekawostka. Piłkoszał, co zrozumiałe, miał wpływ na cały kraj. Okazuje się, że "duży spadek frekwencji w kinach w Polsce w drugim kwartale był związany z odbywającymi się w Polsce mistrzostwami Europy Euro 2012". W tym przypadku jednak sieci kin są same sobie winne, bo - jak przyznają - nie wprowadzały nowych tytułów w tym gorącym czasie. No właśnie, a propos "gorący". Kapitalizm nie byłby sobą, gdyby nie znalazł winnego. I brnie dalej: "słaba frekwencja przełoży się też zapewne na kolejny kwartał, podczas którego odbyły się igrzyska w Londynie, a także panowały upały, które też niekoniecznie sprzyjają chodzeniu do kina". I w tym momencie jestem w kropce. To w Sopocie w sezonie letnim - bo o całym lecie tu mowa - była zła pogoda, gdy reszta kraju piekła się w skwarze słońca? Kapitalistom to zawsze wiatr w oczy.... Jak nie deszcz, to upały. Zawsze pod górkę.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz