niedziela, 21 października 2012

Kawa po raz drugi, czyli duża czarna przy małej czarnej



 
Druga odsłona w kolorach czerni. Tym razem na ul. Starowiejskiej znalazłem dziwną mieszankę kawową - niby Lavenda Cafe, ale jakby warzywniak... (o innych kawowych dziwadełkach było na blogu "Świętojańska Street").


Poniższa reklama - jak to reklama - znowu wmawia nam, że kawa to nie tylko kawa.


3 komentarze:

  1. Fajnie piszesz o tej kawie,że przypomniałeś mi przecież tak niedawne /w porównaniu z wiecznością/ zamówienia,które z kolegami składaliśmy u ładnych kelnerek : "proszę małą czarną i... może być bez makijażu".Tu był z zasady z obu stron śmiech.Koszt kawy nie wpływał nawet na kieszeń ucznia szkoły średniej.

    OdpowiedzUsuń