środa, 3 października 2012

Były stonki, nastały biedronki






"Agresywne biedronki atakują Polskę"; "Plaga biedronek na trójmiejskich plażach" - takie alarmistyczne tytuły ostatnio przewinęły się w sieci. Stonki to ponoć nam amerykanie zrzucili w latach 50., biedronki to same sobie przyleciały z Azji... Ale ja tu nie o faunie naszych pól, łąk, czy też plaż. Chciałbym jednak parę słówek o biedronce portugalskiej, która, podobnie jak ta azjatycka, "wymknęła się spod kontroli i rozpoczęła inwazję na nasz kraj".

Rok temu jeszcze biedronka tu nie zaatakowała

Ostatnio sieć sklepów Biedronka szumnie świętuje powstanie 2000. sklepu (czy też ma wkrótce takowy powstać? - sam już nie wiem) i zapowiada szybką dalszą rozbudowę sieci. Wszystko odbywa się, jak zwykle przy tego typu okazjach, w klimacie powszechnej szczęśliwości. Blog mój znany jest - a przynajmniej powinien być - z tendencyjnego spoglądania na druga stronę medalu. W związku z tym, tak dla powszechnej zdrowotności...


Praca w Biedronce to nie spacer po Beverly Hills

Czy dziś ktokolwiek, buszując pośród półek z tanim towarem, pamięta o tym, jak to właściciel sieci Jeronimo Martins Dystrybucja nie mógł opędzić się od pozwów sądowych? Może inaczej: kogo to obchodzi, że swoją pozycję Biedronka zbudowała na tym, że "w sklepach "Biedronka" pracownicy poddawani byli mobbingowi, przeciążano ich pracą, nie płacono za nadgodziny, co spółce przynosiło milionowe oszczędności". Słowa potwierdzone sądowym wyrokiem, bo oczywiście spółka za te słowa poczuła się oburzona i wytoczyła proces Stowarzyszeniu Poszkodowanych Przez Wielkie Sieci Handlowe "Biedronka", ale w styczniu 2009 roku właściciel "Biedronki" przegrał proces, gdyż sąd "uznał, że zarzuty stawiane sieci "Biedronka" zostały potwierdzone m.in. przez kontrole Państwowej Inspekcji Pracy, zeznania świadków, procesy sądowe". Było oczywiście wiele procesów przeciwko naszemu dobroczyńcy, ale nie moim zamiarem jest spisywanie historii wyzysku nowoczesnej Europy (tu jeden przykład). W tym przypadku sprawdza się stara prawda: pierwszy milion trzeba ukraść. Później już jest z górki. Gdzie tu "kradzież"? W niezapłaconych nadgodzinach chociażby.
Dziś jakby ciszej jest o takich praktykach w sieci, ale jestem zbyt dużym chłopcem, aby uwierzyć w idealny świat spoglądający na mnie z telewizyjnych reklamówek, choć i samo stowarzyszenie poszkodowanych jakby przycichło (ostatnia pozycja w dziale "nowości" pochodzi z początku 2010 roku). Jednak na początku tego roku pojawiły się wiadomości o przegranym-wygranym procesie z "Biedronką" przez jej byłego pracownika, który musiał oddać przyznane wcześniej odszkodowanie. Chodziło o niesłuszne - zdaniem poszkodowanego - zwolnienie z pracy. W pierwszej instancji były pracownik wygrał sprawę, ale pracodawca złożył kasację do Sądu Najwyższego, który orzekł, że Piotr Morawski nagrywając potajemnie rozmowy naruszył zasady współżycia społecznego za co mógł zostać zwolniony.

No tak, taśma taśmie nierówna. Niektóre potajemnie nagrywane taśmy potrafią wywołać prawdziwe trzęsienie ziemi w świecie polityki, gospodarce, czy też sądownictwie, a ty szary człowieku takim zachowaniem "naruszasz zasady współżycia społecznego". Wiadomo: duży może więcej. W życiu i we współżyciu. Tak mówią...



Zupełnie przypadkowo złożyło się (czyżby jednak potajemny wpływ reklamy?), że gdy przygotowywałem wpis, dostałem zdjęcie od czytelnika, który nawał je "szczęki przegrały z Biedronką". Cóż, walka była od początku skazana na przegraną, bo takie "szczęki" były dobre i sprawdzały się w latach przemian gospodarczych, gdy dosłownie każdy mógł spróbować swoich sił we własnym biznesie. Te czasy minęły bezpowrotnie, chociaż myślę, że rynki z niewielkimi stoiskami z mydłem i powidłem będą zawsze istniały i przyciągały ludzi spragnionych zakupów na wolnym powietrzu, choć już to będzie zajęcie bardziej dla hobbystów niż dla chcących zbić fortunę na handlu marchewką.
A w sprawie samej walki, to przytoczę po raz kolejny fragment książki "Gdynia w gazetach". "Dziennik Bałtycki" z 03.07.1996 donosił: Razem przeciw supermarketom. Kupcy gdyńscy, coraz bardziej zaniepokojeni inwazją wielkich zachodnich supermarketów, powoli postanowili przełamać dzielące ich bariery i zintegrować się dla skutecznej obrony swych interesów. [...] W Gdyni funkcjonuje już duński "Woody", kończą się prace przy budowie norweskiego "Klifu", w październiku ma powstać kompleks Macro Cash and Carry a w grudniu - "Hit".
Dziś te słowa o inwazji można potraktować z lekkim uśmieszkiem. To była zaledwie forpoczta przyszłej inwazji... Ale patrząc na to, jak zagłosowaliśmy nogami, to chyba nie mamy na co narzekać?



Zdj. czytelnika bloga

8 komentarzy:

  1. Czy będziemy głosować nogami czy też nie, supermarkety zawsze wygrają. Wcześniej czy później. Tak jest zresztą w całej Europie. O dalszych okolicach nie wiem, więc nie powiem, że tak jest. Ostają się jeno centra (tzw. city) i supermarkety.
    W mojej dzielnicy jest b. dużo małych straganów i sklepów. Część z nich jest oczywiście sieciowa, ale reszta "wolna". Więc myślę, że w Polsce nie jest jeszcze tak źle. Choć jak się wybieram niekiedy, mogę nawet powiedzieć b. rzadko, do supermarketu to dziwię się skąd w nich tyle luda jeśli wszyscy na nie narzekają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy chyba nie narzekają, chyba tylko wtedy, gdy... supermarkety świętują! I to mnie najbardziej dziwi: narzekamy na brak wolnego czasu, że żyjemy coraz szybciej, a gdy trafi się dzień wolny, który moglibyśmy poświęcić rodzinie, to chcielibyśmy go spędzić w sklepowych regałach?! No i tu interwencja Państwa była jak najbardziej zasadna.

      Usuń
  2. Dlaczego my nie potrafimy zarabiać na handlu tak jak naszym kosztem robią to handlowcy z Niemiec,Szwecji,Norwegii.Przecież wszędzie pracują za grosze nasze Polki.Czy kogoś obsługiwał w "Klifie" Norweg mówiący po Polsku,albo w "Woodym" Duńczyk proponujący towary ze śpiewającym akcentem w języku polskim??? Czy nie czas,żeby zaistniało polskie logo z dużym "L" na początku? Podatki idą nie tam gdzie powinny,bo supermarkiety mają podobno duże koszty własne i jakoś nie mają dużych dochodów.Temat bardzo ciekawy warty pracy magisterskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego my nie potrafimy zarabiać? Bo w rządzie pełno nieudaczników i ludzi patrzących na swój własny interes, a nie całego kraju. Piszę to bez specjalnie wylewnej złości, bo... taki jest mój kraj. Żyjemy w zaklętym kręgu niemożności, z którego nie widać wyjścia, dlatego lepiej trzeźwo stąpać po naszej rzeczywistości, jednocześnie mrużąc przy tym oczy, aby nie zwariować.

      Usuń
    2. Sieć Biedronka i Żabka zostało stworzona przez Polaka, weszło sporo hipermarketów, ale nie zdominowały one rynku, do tego Alma, Bomi, Piotr i Paweł, dużo sieci franczyzowych stworzonych w Polsce, więc polemizowałbym ze stwierdzeniem, że nie potrafimy zarabiać na handlu.

      Usuń
    3. Powinien tu odpowiedzieć "winowajca", czyli Szperacz, ale może wtrącę ja słówko. Prawdą jest, że Biedronka i Żabka zostały stworzone przez Polaka, ale przecież on stworzył zaledwie zaczątek, który rozwinął już inny właściciel. A poza tym... pan Świtalski nie ma u mnie dobrych notowań, bo dla mnie jest zwykłym przekręciarzem a nie biznesmenem, o czym tu pisałem:
      http://gdywstecz.blox.pl/2011/11/Cudotworcy-znad-Wisly.html
      Dla leniwych przytoczę fragment: "Rzeczy, które mówi się o Mariuszu Świtalskim, to legendy, prawda i zwykłe łgarstwa. Problem w tym, że nikt poza samym zainteresowanym nie jest w stanie odróżnić jednych od drugich". Doprawdy? To od czego są dziennikarze???

      Zostawmy jednak sam artykuł i rozejrzyjmy się po komentarzach. Jak często przy tego typu informacjach wylewają się żale w stylu: "Kolejny złodziej bohaterem wyborczej". Zaraz jednak uaktywnia się druga strona: "Zazdrość to zła cecha.[...] Skąd tyle negatywnych komentarzy? Dlatego że wychował się w bidulu?"; "Gratulacje. Cieszę się, że Polacy odnoszą sukcesy. Jeszcze musimy dorosnąć, żeby to docenić[...]". Zawsze w takich sytuacjach nurtuje mnie pytanie: która strona ma rację?

      Od czego jednak mamy współczesne wynalazki. Kliku kliku i już... grzebiemy się w śmietniku! Zacznijmy od tego, że w 1981 roku (jako niespełna 20-latek) nasz cudotwórca został skazany na 3,5 roku więzienia za kradzieże, włamania i napady. Cóż, można by powiedzieć, że jak każdy młody człowiek, miał i on prawo zbłądzić w życiu. Całe życie było przed nim na poprawę. No i poprawił się. Zwłaszcza poprawił swoją wiedzę z kodeksu karnego i cywilnego, dzięki której już nie trafił za więzienne kraty, chociaż późniejsza jego działalność to parada oszustw. Opis "cudów" znalazłem na stronach "Polityki", więc zainteresowanych szczegółami tam odsyłam - trzeba się logować, aby swobodnie czytać tekst, ale warto. Dość wspomnieć, że królują tam przekręty z alkoholem i papierosami - przede wszystkim na lipne tranzyty, które miały miejsce tylko na papierze. Wziąwszy to wszystko pod uwagę, to ja osobiście wstrzymam się z gratulacjami.
      Dla pewności - czy aby na pewno informacje z "Polityki" nie są "legendami i kłamstwami" - wrzucam do wyszukiwarki: "Świtalski pozywa Politykę" i temu podobne, bo przecież jasne jest, że po takim steku bzdur, nasz "biznesmen" dochodziłby swoich praw w sądzie. Nic takiego jednak nie znalazło się...".

      Jak wspomniałem, nie jestem ekspertem do spraw handlowych (ja przede wszystkim robię zdjęcia i wstecz spoglądam), ale Bomi coś ostatnio mało nie padło. O reszcie nic nie wiem. A z tym "zarabianiem na handlu" może chodziło, że jakimś cudem u nas sieci hipermarketów wykazują znikomą rentowność w porównaniu z tymi zza naszych granic. Ale to tylko moje spekulacje.

      Usuń
  3. Dodam do tego tylko,że przy "Żabkach" nie widziałem kolejek.Sklepy rodzaju "Bomi" /ciekawe czy długo będą istniały/,"Piotr i Paweł" nie zagrożą obrotom w okresie przedświątecznym hipermarkietom / jak potrzeba porobię fotki/.Pytanie czy możemy zarabiać dzisiaj na handlu zostawiam do odpowiedzi samym handlującym,bo fiskus za nich już dawno odpowiedział i nadal szykuje razem z ZUS-em zapewne "lepsze" przepisy.
    Do Slawnw- dużo nauczylem się z Twojego komentarza - dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakby podobna sytuacja do Świtalskiego zaistniała ostatnio w przypadku wyłudzeń z ZUS przez "szczecińskiego biznesmena Bernarda K".
    http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34939,12662780,Brali_150_tysiecy_zl_chorobowego_co_miesiac__ZUS_wyplacil.html

    Jak można tam wyczytać: "Bernard K. znany był m.in. z inwestycji w nieruchomości i szerokich kontaktów biznesowych oraz politycznych. Karierę zaczynał w latach 90. Policja kojarzyła go wtedy z przemytem papierosów". Rozumiesz? Kolejny facet wyjechał na salony na przekrętach, a w artykule cały czas jest tytułowany: "biznesmen". To tak jakby kiboli nazywać kibicami, z czym przecież walczymy. Cóż, jakie państwo, tacy biznesmeni...

    OdpowiedzUsuń