poniedziałek, 17 września 2012

Unikalny unikat



W prywatnej korespondencji zostałem poproszony o zabranie głosu w sprawie zalewu obco dla nas brzmiących nazw (między innymi sklepów). Nie czuję się ekspertem w sprawach związanych z językiem polskim. Staram się pisać poprawnie, choć nie zawsze mi to wychodzi - co czujni czytelnicy mi kilka razy zgłaszali poprawki. Ale też widzę u siebie wapniackie naleciałości: nadal jem obiad, unikając "lanczów"; kosząc trawę nie myślę o sobie "grinkiper"; nadal uważam, że w bramce na boisku stoi po prostu bramkarz, a nie "golkiper", którego trenuje trener a nie "kołcz"; przedmieścia nie zamieniły się w mojej głowie na "suburbia" (choć tak urabia mnie nasze radio i telewizja).
Nasz język jest pełen zapożyczeń i naleciałości z innych języków i to normalna rzecz. Jednak lansowanie na siłę pewnych słów, które mają w zamyśle nadać wypowiedzi posmaku wielkiego świata, wywołuje u mnie skutek odwrotny i jest dla mnie zawsze śmieszne. Dlatego śmieszy mnie silenie się na światowość w przypadku poniższego punktu sprzedaży z szumną nazwą "Outlet", a jednocześnie "Firaneczka" wzbudza moją sympatię.


Jak już wspomniałem, staram się dbać o poprawne używanie naszego języka (chyba, że się wygłupiam), ale pomimo dobrych chęci, to nie zawsze jest łatwe. Podam takie dwa przykłady. Kilka lat temu nagle zaczęto promować "te postaci" zamiast "te postacie", wmawiając mi, że ta pierwsza forma jest właściwą, a druga: be. Do dziś jest tak w środkach masowego przekazu, a tu kilka tygodni temu z fal eteru dobiegła do mnie wiadomość, że... obydwie formy są poprawne?!? To po jaką cholerę była ta cała nachalna promocja nowej odmiany, skoro teraz słyszę, że nie ma sprawy co wybiorę. Często zdarza mi się czytać potyczki słowne internautów na temat słów: "unikalny" i "unikatowy". Zawsze znajdzie się ktoś broniący poglądu, że pierwsze ze słów oznacza coś czego się unika, a drugie: dotyczy czegoś wyjątkowego (i mnie tak się wydawało). Podobno tak było kiedyś a dzisiaj to już są synonimy. Nie wiem dokładnie co zawsze w przypadku tego typu wypowiedzi znaczy "kiedyś", ale... Zaglądam ci ja wczoraj do Słownika Języka Polskiego PWN z 1985 roku, który zbiera u mnie kurze. Myślę, że data jego wydania odpowiada terminowi: "kiedyś"(?). No i co tam stoi napisane? "Unikatowy - jedyny w swoim rodzaju, w danym gatunku; niepowtarzalny". Jak do tej pory wszystko się zgadza, ale kilka linijek niżej trafiam na zapis, który wprawia mnie w zakłopotanie: "unikalny - p. unikatowy".
I co wy na to, chłopcy i dziewczynki? Bo ja już wiem, że nic nie wiem.

6 komentarzy:

  1. Takich zmian w odmianie jest więcej. Kiedyś mówiło się psycholodzy, archeolodzy itp. - teraz bez przerwy słysze - psychologowie, archelologowie itp. Skąd to się wzięło?

    OdpowiedzUsuń
  2. @slawnw ....aż ciarki przeszły po plecach jak przeczytałem napis OUTLET - czy to toaleta???Dla dowcipu szybciutko napiszę pare zdań;Mój znajomy w weekend organizuje grilla,kupi w hipermarkecie exstra hamburgery i hot dogi.Na finisz przewidziana pizza.W tle rock,jazz lub hip...Och sorry w ten weekend nie może,przysłał mi maila.
    Nawiążę do zapytania ...."co zrozumie prababcia,co pojmie babcia..."A życie idzie do przodu,ale szanujmy nasz język.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wzięło się stąd, że każdy język (polski, angielski itd.) jest czymś żywym, ciągle wzbogacanym. Powstają nowe słowa, nowe rzeczy, technologie, które trzeba nazwać. Poeci, pisarze, tworząc także wzbogacają język. Niektóre nazwy pozostają, inne umierają szybko, do niektórych wracamy po latach. Gdyby tak nie było języki nie rozwijałyby się, byłyby martwe (patrz łacina).
    Zapożyczenia w języku polskim istnieją od wieków (łacina, niemiecki, rosyjski). Ważne jest to, aby nie było ich za dużo i nie zyskały przewagi w języku polskim. Gdybyśmy to my tworzyli np. kosmiczne technologie, to inni mieliby problem z zapożyczeniami z języka polskiego. :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. No to ja już się nie wtrącam, bo - jak to się mówi po polsku - show must go on!

    OdpowiedzUsuń
  5. Albo się jeszcze wtrącę.
    Zgadzam się, że współczesny postęp techniczny osiągnął takie tempo, że trudno wymyślać nowe słowa - zamienniki. Nie ma już dziś czasu na organizowanie konkursów na nazwę rzeczy x czy y (tak jak było chociażby w przypadku samochodu). Ale z drugiej strony, są w Europie kraje, które skutecznie zastąpiły sobie słowo komputer. Więc nie ma rzeczy niemożliwych. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście, oczywiście... Pamiętaj jednak, że człowiek to niezwykle leniwy ssak. Jak się naje, to już mu się nic nie chce. Wymyślił koło, zaprzągł zwierzęta do roboty z lenistwa. Lenistwo językowe też jest dla nas charakterystyczne. Jak słucham języka potoczno-ulicznego, myślę, że nasi rodacy są szczególnie leniwi.

    OdpowiedzUsuń