wtorek, 18 września 2012

Stereotypy nie są takie złe




Człowiek strzela sobie fotkę i nie wie, kiedy się ona przyda. Początkowo chciałem wykorzystać ją, gdyby nadarzyła się okazja napisania czegoś na temat sztucznej żywności, że niby teraz sztuczność jest prawdziwa, ale... To był maj. Na ul. Starowiejskiej można było zobaczyć plakat: Profi - prawdziwe zupy! Reklama nie jest adresowana do mnie, bo w mojej rodzinie rządzą stereotypy - żona rządzi w kuchni i to właśnie ona robi prawdziwe zupy!
Nie wiem, czy poprzednia kampania nie spełniła oczekiwań, bo pojawiła się nowa i... zapewne już na starcie spełniła oczekiwania. Mówi się o niej.  Ponoć hasło reklamowe "bo zupa była prawdziwa" spowodowała święte oburzenie "wielu internautów". To ilu ich było, że wszczyna się alarm? Milion? Dwa miliony? Ilu jest w naszym kraju takich jak "alicjilawendowa", która pisze w komentarzach do informacji: "Widziałam dzisiaj we Wrocławiu tą reklamę i przecierałam oczy ze zdumienia. Dla mnie to skandal i chwyt reklamowy poniżej pasa [...]". Ten chwyt poniżej pasa to niby nawiązanie do wypromowanego w 1997 roku słynnego hasła: "bo zupa była za słona". Nie dajmy się zwariować! Chociaż... przecież można było wykorzystać sprawdzone wzorce z PRL-u: "oszczędzając pracę żony - jedz gotowe makarony!". Lub je jakoś zmodyfikować.

Inny internauta ubolewa: "Nie dość, że hasło ewidentnie nawiązuje do kampanii antyprzemocowej i sugeruje, że kobieta powinna podać zupę Profi, by uniknąć bicia, to jeszcze podtrzymuje stereotyp, że tylko kobiety gotują, by w nagrodę usłyszeć męskie dziękuję". Cholera, jak to nasza dwójka niebezpiecznie podtrzymuje stereotypy: ona gotuje zupy, ja zaś wbijam gwoździe do ściany. Ale na nasze usprawiedliwienie pragniemy dodać, że tak się zachowujemy ze względu na naszą kulejącą (jak zwykle) służbę zdrowia. Chcemy po prostu jej zaoszczędzić pracy. Bo gdybym ja zaczął gotować, mogłoby się skończyć zatruciem, a próby domowego majsterkowania mojej połowicy zapewne skończyłyby się wizytą u chirurga...
I tak już przez 25 lat powielamy ten stereotypowy model rodziny. I jest nam z tym dobrze. A jak zupa jest za słona to się dolewa więcej wody. Tak się sprawy załatwia w stereotypowej rodzinie.

2 komentarze:

  1. nic dodać, nic ująć.. trafione w sedno sprawy !!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami nie wytrzymuję, bo ręce i nogi mi opadają, i nie chcem ale muszem się wyżalić na klawaturę...
    ;-)

    OdpowiedzUsuń