niedziela, 16 września 2012

Słówko na niedzielę (kryzysowe)



Na bogato? Tak przechadzając się wieczorem ul. Świętojańską odniosłem wręcz odwrotne wrażenie, patrząc na co drugą witrynę tonącą w ciemnościach (oszczędzanie prądu?). Zęby mogą rozboleć od powtarzanego w kółko słowa 'kryzys' (dobrze, że z banku do stomatologa niedaleko).


Od kilku już lat (jak ten czas leci) ciągle jesteśmy atakowani, powtarzanym jak mantrę, słowem kryzys. Kryzys, kryzys, kryzys, kryzys... Do znudzenia. Wcześniej przekonywano mnie - dość skutecznie - że za poprzedniego systemu to był wieczny kryzys i nie mogło być inaczej. No dobra, pełna zgoda: system w PRL był gospodarczo niewydolny i nie mógł na dłuższą metę się utrzymać.
No ale co dostaliśmy w zamian? Od kiedy rozpłynęły się we mgle wirtualne pieniądze, kapitalizm błądzi jak dziecko w tej właśnie mgle, szukając wyjścia z sytuacji. Kombinując, jak tu wyjść z podniesionym czołem? No i pełnym trzosem. Coś mi się mocno zdaje, że w zamian propagandy sukcesu dostajemy obecnie propagandę kryzysu, która ma być zasłoną dymną dla naszych pragnień życia w coraz większym dostatku. Zawsze można rozłożyć ręce i powiedzieć: no niestety, nic się nie da zrobić, mamy kryzys... W domyśle: musicie zacisnąć pasa. Wy. Nie my, bo rząd... sorrry: bank się wyżywi.
Widzę, że zamienił stryjek siekierkę na kijek. Żyje się nam co prawda bardziej kolorowo, ale teraz widać jakie to wszystko jest wydajne. I nie chodzi tu tylko o wirtualną kasę, której brak tak teraz jest odczuwalny. Rodzi się pytanie: a co będzie, gdy zabraknie już na świecie miejsc na przenoszenie produkcji do krajów z coraz tańszą siłą roboczą? Jaka będzie wtedy wydajność tego najlepszego systemu pod słońcem? A może tu właściwą miarą nie jest wydajność, tylko wydojność? Bo jak już nie będzie kogo wydoić z kasy, to co międzynarodowym koncernom pozostanie?
I dopiero teraz, po latach ględzenia w kółko o kryzysie, dociera do mnie sens podboju kosmosu. Może na marsie Marsjanoludki rozwiną produkcję za free???
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz