niedziela, 23 września 2012

Słówko na niedzielę (fotograficzne)



Ostatnio poświęciłem trochę czasu na fotografowanie trolejbusów sprzed lat. Tak z sentymentu. Kilka zdjęć się ukazało, ale jeszcze do tematu wrócę. Chciałbym dziś jednak odnieść się do wyników konkursu, którego przewodnim tematem były trolejbusy i ich związki z miastem. Wyników takich wydarzeń - tak jak i sądów - nie powinno się komentować, ale... wszyscy to robią, więc ja dodam słówko od siebie, bo nie zdzierżyłem. Nagrodzone zdjęcia (główna nagroda była dość tajemnicza: cyfrowy aparat fotograficzny "lustrzanka") są tutaj widoczne.
W odsłonie gdyńskiej konkursu - udział brały jeszcze Tychy i Lublin - zwyciężyła opcja: promujemy plac Kaszubski i okolice. Oczywiście to nie powód do jakiegokolwiek narzekania. Tak się pewnie po prostu złożyło, że wszystkie trzy wyróżnione zdjęcia zostały zrobione w tych okolicach. Jeśli miałbym wybierać spośród tylko tych trzech zdjęć, to te z miejsca 1. zamieniłbym miejscami z 3., głównie z powodu przesytu efekciarskimi widokami rodem z HDR, ale i lepszym ujęciem z pracy Anny Rybak. Natomiast zdjęcie z drugiego miejsca... wypieprzyłbym na śmietnik. I dlatego nie zdzierżyłem. Podobno w komisji konkursowej znaleźli się fotograf i grafik, którzy powinni mieć chociaż blade pojęcie o dobrze wykonanej fotografii. Powinni, ale w przypadku tak wysokiej oceny zdjęcia Karoliny Weiner (zdjęcie wyróżnione również w edycji ogólnopolskiej!?) dali popis dyletanctwa i byłoby lepiej dla wszystkich, aby przycupnęli cichutko gdzieś w kąciku i zakryli się jakąś płachtą, szepcząc: to nie my, to oni wybrali! Tak beznadziejne zdjęcia to można sobie publikować na fejsbuku lub na własnym blogu, ale nie wyróżniać w konkursie, który również powinien dawać mimowolne przesłanie: patrzcie i podziwiajcie, tak powinno się robić dobre zdjęcia. A zdjęcie z miejsca drugiego jest beznadziejne w każdym calu. Beznadziejnie skadrowane i przez to beznadziejnie naświetlone. Patrząc na nie, wzrok nasz automatycznie kieruje się ku górze, najjaśniej naświetlonej części zdjęcia, a przecież konkurs nie polegał na promowaniu banku Nordea, prawda? Proponuję, aby każdy chętny przeprowadził sobie mały eksperyment i zasłonił górę zdjęcia (przesuwając zdjęcie do góry, lub po prostu przysłaniając ręką). Jakieś trzy centymetry wystarczą. Po tym "uszlachetnieniu" powinniśmy zobaczyć to, co najważniejsze w tym zdjęciu. Tak nam jednak wychodzą zdjęcia, gdy chce się pokazać na nich za dużo. W rezultacie nie pokażemy niczego ciekawego.

Nie zdzierżyłem i musiałem wtrącić swoje trzy grosze, choć nie mogę pochwalić się żadnym 'mgr' przed nazwiskiem, ani dyplomem ASP wydz. fotografii i nie publikowałem w National Geographic. Wiem jednak (precz z fałszywą skromnością) na czym polega zrobienie poprawnej fotki. I to powinni wiedzieć ludzie, którzy nam serwują takie kwiatki, jak nagrodzone zdjęcie z omawianego konkursu. A ta poniższa do jakich się kwalifikuje? A bo ja wiem? Ważne, że jesienna i nie jest to kaczka dziennikarska (bo to łabędź). No i traktuje o ekologicznym transporcie...


3 komentarze:

  1. nie wiem po co tyle jadu. przecież fotografia nr 2 ma taki ładny kolor kwiatków na dole, kojarzący się z naszym morzem... to dodatkowy, pięknie ukryty drugi wymiar tego zdjęcia.

    na zdjęciu nr 1 widzę ładną grę pomarańczowego koloru spodni pani (?) z lewej z napisem 'stocznia' na trolejbusie. wychwycić ten decydujący moment z pewnością nie było łatwo. w dodatku to piękne gdyńskie niebo dodaje swojego niepowtarzalnego uroku...

    jest jeszcze niuans, do którego trzeba naprawdę wprawnego oka - znak drogowy (zakaz skrętu) ze zdjęcia pierwszego wprost niewiarygodnie (biorąc pod uwagę, że zdjęcia wykonało niezależnie dwóch autorów), wspólgra z podobnym znakiem na zdjęciu drugim! trochę tylko szkoda, że skręt jest w inną stronę, ale być może jest tu jakiś ukryty sens, którego jeszcze nie dostrzegłem...

    całkowicie rozumiem decyzję anonimowego jury (przepraszam - komisji) i naprawdę nie wiem skąd te wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak pięknie. Jakbym słuchał audycji "Piórkiem i węglem" Wiktora Zina. :)

    Gdybym chciał wypluć z siebie cały jad, to dodałbym: żądam większego parytetu dla mężczyzn pośród nagrodzonych w gdyńskiej edycji. Oj, jest jeszcze wiele do zrobienia w temacie równouprawnienia... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. za rok przyznają dwie równorzędne pierwsze narody i sprawa parytetów załatwiona ;)

    OdpowiedzUsuń