piątek, 21 września 2012

Dziś prawdziwych cyganów już nie ma...




...Ani cyganów, ani murzynów, ani... dzikich(???). Coraz bardziej kurczą nam się możliwości swobodnego używania słów, których używanie do niedawna było czymś najzupełniej normalnym. Wraz ze zniesieniem systemu z jego wszechmocną cenzurą pojawiała się jej bardziej upierdliwa odmiana pod postacią poprawności politycznej. To może w imię tej poprawności powinno się ocenzurować znaną piosenkę Maryli Rodowicz o cyganach i film "Vabank", w którym pada obraźliwe słowo "murzyn"? Przecież z pewnego artykułu z "Dużego Formatu" dowiedziałem się, że bohatera artykułu, po 27 latach życia w Polsce: "Murzyn, czarny czy czarnoskóry, każde z tych słów mnie obraża." Mniejsza jednak o kolor skóry, którego zmienić się nie da (choć Michael Jackson coś z tym problemem(?) chciał zrobić). Są jeszcze inne pułapki, na których można sobie zęby połamać we współczesnym świecie.

Dobrze, że oprócz mnie są bardziej światli ludzie i czujnie sprawdzają co się wokół mnie dzieje. Bo do mnie nawet nie dotarło, że w reklamie soków Tymbark padło - jak się okazuje: obraźliwe (ale dla kogo?) - słowo "dzicy". Reklama przeszła obok mnie, jako jedna z wielu. Nieistotny dodatek do programu właściwego (nie poleciałem od razu po zakup takowego soku). Ale Marek Górlikowski wykazał się... No właśnie: czym? Czujnością? Niewiedzą? A może po prostu nie dorósł do roli rodzica, skoro zadaje tendencyjne pytanie producentowi soków: "Chciałbym tą drogą w imieniu mojego syna Marcela zapytać firmę produkującą soki Tymbark, kim są "dzicy". To nie żart, nie upierdliwa polityczna poprawność, to szalenie poważne pytanie pięciolatka, na które muszę odpowiedzieć, a nie wiem jak". A wystarczyło spojrzeć do słownika, jeśli wyobraźni i wykształcenia nie starcza. Z jego stron (nawet tego "mojego" z 1985 roku) można poszerzyć swoją wiedzę: "dziki/dzikus - człowiek nie cywilizowany, żyjący z daleka od świata cywilizowanego". I co? I ja mam chować głowę w piasek, udając, że na naszej planecie nie ma ludzi biegających półnago po dżungli, stroniących od świata cywilizowanego??? Spoglądający z ogromnego zdjęcia (
tak na marginesie: zauważyłem taką prawidłowość w 'GW', że im mniej treści, tym większe zdjęcie) z resztek artykułu pan Górlikowski udaje, że jest inaczej, że tacy ludzie po prostu nie istnieją, więc rzeczywiście może mieć problem z wyjaśnieniem tego zjawiska synowi.

I to wszystko w imię z takim trudem wywalczonej wolności słowa i poglądów?


Całe szczęście, że słowo 'trolejbus' nie budzi takich emocji. A może powinno? Bo tak patrząc, jakie znaczenie w sieci ma trolowanie, to się zaczynam obawiać o jego przyszłość. Zabawne, że dla mnie trolowanie znaczyło - i nadal znaczy - zdrzemnięcie się, czy też sen w ciągu dnia. Zatem taki trolejbus z trolującym kierowcą to byłby koszmar na ulicach. A jutro na Skwerze Kościuszki "koszmar" ma swój dzień (od 12 do 17 - jakby ktoś nie wiedział i był zainteresowany). 3. Dzień Trolejbusu odbędzie się jednocześnie w Gdyni, Lublinie i Tychach, i kilku miastach europejskich (tu info.)


2 komentarze:

  1. Tatuś synka okazał się chyba niezbyt rozgarnięty...
    Ale teraz z innej beczki. Według mojej wiedzy nazwa narodu jest nazwą własną, więc powinno być Cyganie, Romowie, Polacy. Ale może się mylę i coś się zmieniło?

    OdpowiedzUsuń
  2. Tatuś chciał przy okazji - czy skutecznie, to się okaże - włożyć kij w mrowisko, a firma wije się jak piskorz, próbując tłumaczyć się z niczego moim zdaniem. W końcu czwartej władzy się nie podskakuje. ;)
    Z premedytacją pisałem z małej litery. Skoro tych słów nie powinniśmy używać, to tak naprawdę nie istnieją(?), więc co za różnica.

    OdpowiedzUsuń