czwartek, 13 września 2012

Błędne wytyczne


Skoro w poprzednim wpisie znaleźliśmy się na zielonej trawce, to pociągnę temat, aby nam nie zrobiło się za słodko na blogu.

Dostajemy błędne wytyczne. Skręcając w lewo jednego ze znaków zakazu nie zobaczymy...

Przeczytałem ogłoszenie o jakiś runach, które są drogowskazami w naszym życiu, ale nie są wyrocznią. To tak samo jak ze znakami drogowymi, pomyślałem, patrząc na znak informacyjny stojący przed wejherowskim tunelem. Informacja wskazuje, że za zakrętem będzie nam coś zabronione, ale dalej samego znaku zakazu nie napotykamy...

No i w takich okolicznościach przyrody, gdy z każdej strony jesteśmy atakowani fałszywymi wskazówkami, można w całej rozciągłości zrozumieć tłumaczenia Jacka Kurskiego (nasz człowiek w europarlamencie), który już jakiś czas temu zaparkował auto na trawniku na terenie gdańskiego lotniska, tłumacząc się: "-Spieszyłem się na samolot na posiedzenie europarlamentu, a ponieważ nie mogłem znaleźć innego miejsca, to zaparkowałem na trawie. Ale zapewniam, że wjechałem na ślady wytarte już przez inny samochód. Jestem oburzony na samego siebie za to, co zrobiłem".

No i zupełnie niepotrzebnie oburza się pan na samego siebie! Spokojnie. Po co to samobiczowanie? Nie rozumiem zupełnie tej medialnej nagonki. Przecież został pan wyraźnie wprowadzony w błąd przez  "drogowskazy". Słusznie mógł pan sądzić, że to ekologiczna odmiana parkingu. Wszak ktoś już wcześniej przetarł szlak. To nie pan - to inni! Ja ze swojej strony jestem oburzony, że nie ma dla tak ważnych osób w państwie specjalnych miejsc do bezproblemowego zaparkowania. To doprawdy oburzające... Solidaryzuję się z panem. W końcu nazwa "Solidarna Polska" do czegoś i mnie zobowiązuje...


P.S. To pisałem ja. Jarząbek.





2 komentarze:

  1. Taki jest mój kraj. :)
    Tak sobie piszę, między sobą a muzom ;)

    OdpowiedzUsuń