środa, 1 sierpnia 2012

Pożegnanie w duchu Żeromskiego



Który to już raz tego lata żegnam się z blogowaniem? No nie wiem, ale już tak to jest, jak człowiekiem jakaś choroba zawładnie... To znaczy, zdjęcia łatwo zrobić - tu wiele myśleć nie trzeba, ale już sklecić tekst, który miałby sens - tu obecnie mi się nic nie klei. W trosce jednak o moich "zaglądaczy": kilka dzisiejszych fotek, jako zapowiedź powakacyjnych tematów. Ale również zapis, co aktualnie w gdyńskiej  - i nie tylko - trawie piszczy.

W szczelnym ogrodzeniu, okalającym przebudowywany obecnie teren na rogu ul. Świętojańskiej i 10 Lutego, zwraca uwagę element obcy. "[...] Infobox i wieżę "połączy rodzaj parawanu, który zasłoni nieciekawe otoczenie z tyłu placu". Coś w rodzaju zasłony dymnej? To może przetrwa bar na zapleczu, bo oto z żalem w głosie zaskamlała moja młodzież: "najlepsze poimprezowe zapiekanki znikną!". Osobiście nie wiem. Nie sprawdzałem. Po imprezach (nielicznych) grzecznie wracam prosto do domu, ale wiadomo - już nie dla mnie słowa piosenki Perfectu: "młode koty lubią włóczyć się" - tak pisałem rok temu w tym wpisie. Dziś mogę pocieszyć mają młodzież: poimprezowe zapiekanki przetrwają. Tak zapewniała mnie obsługa widocznej na zdjęciu placówki zastępczej.

Ale jednak - w razie zewu natury - musimy znaleźć sobie toaletę zastępczą, będąc w tej okolicy, bo sąsiednie zdjęcie, to jedno z tych z przegródki "ad acta", czyli obiektów już nieistniejących (dziś same resztki pozostały). Nie chodzi tu jednak o jakiś sentyment do tego typu przybytków, ale zwykłą dokumentację zmian. Za naście lat, to będzie atrakcyjne zdjęcie: takie coś tu kiedyś było??? Z oczami jak pięć złotych następne pokolenia skwitują takie widoki. Pytanie tylko, czy będą wiedziały o "piątce z rybakiem"?


No dobrze, ale dlaczego w tytule tkwi Żeromski? W poprzednim wpisie, w sumie trochę przypadkowo padło kilka słów o Stefanie Żeromskim a ja nie tak zupełnie przypadkiem trafiłem na ulicę Żeromskiego. Główny punkt zaczepienia za chwilę, ale wcześniej...

Okazało się, że obecnie przy tej ulicy powstaje jakby kopia pomysłu z gdańskiej Zaspy. Wiem, że zwolennikom wojny gdyńsko-gdańskiej nie w smak takie słowa, ale trudno. To nie moje zmartwienie... Całkiem ciekawie to wygląda. Cóż, od czegoś trzeba zacząć budowanie prestiżu dzielnicy (gdzieś czytałem, o prestiżowych planach dot. tak zwanego Międzytorza). Dodatkowy smaczek: kolejny przedstawiciel wymierającego gatunku "gwiazd". Swoją drogą, to jak się człowiek tak rozgląda, to całkiem niemało się tego kręci po naszych drogach, tworząc wręcz całą galaktykę.

A zrobił ktoś sobie pamiątkowe zdjęcie tego niczym szczególnym nie wyróżniającemu się budynkowi przy ul. św. Piotra? No to już po ptokach. Dziś już jest tu kupa gruzu. To był ten główny punkt zaczepienia wypadu w te strony (zdjęcie przedstawia stan sprzed miesiąca).
Po wakacjach powrócimy też do wakacyjnego, gorącego tematu. Tak samo tendencyjnie, jak tendencyjnie wygląda to zestawienie plakatów (przypominam: stan na dziś), stojących przy ul. Janka Wiśniewskiego. No to ja już lecę... ;)


Aha. Skoro już o tendencyjnych spojrzeniach...
Prawie jak portowa. :)
 


1 komentarz:

  1. a skoro pojawiło się słowo Portowa, to mogę bez posądzania o offtopic podesłać
    http://www.youtube.com/watch?v=s_eo43e3x5g

    :)

    OdpowiedzUsuń