środa, 29 sierpnia 2012

Droga z powietrza



Nie od dziś człowiek marzy o lataniu. Bo to takie fajne jest: spojrzeć na wszystko z góry, oderwać się od spraw przyziemnych... Dzięki niedawnej walce cenowej, która skończyła się jednak zwycięstwem twardego rachunku ekonomicznego, udało mi się kupić w akceptowalnej przeze mnie cenie bilety na przelot Gdańsk - Warszawa. Było to jeszcze przed upadkiem OLT Express. Szczęśliwie, coś mnie tknęło i kupiłem bilety w LOT. Nie to, żebym zaraz był prorokiem i wszystko przewidziałem. Główną rolę odegrał termin przelotu i... jakieś poczucie większej pewności... Dziś mogę się tylko cieszyć, że początkowe przepłacenie stało się zyskiem.

"Dla każdego z nas projekt OLT Express był czymś innym, ale cel był wspólny - sprawić, aby Polacy mogli korzystać z samolotów jako przystępnego środka transportu - aby każdego z nas stać było na spełnienie "marzeń o lataniu." - czytałem, że tak żegnał się z klientami przewoźnik na Facebooku. Nie znam się oczywiście na wycenie, ile musiałby kosztować bilet, aby firma chociaż wyszła na zero, ale widać, że 99 pln to nie ten pułap. Może kilka biletów w tej cenie byłoby wabikiem, tak jak w innych liniach lotniczych "za euro", których znalezienie przypomina trafienie w ziarno ślepej kury, ale i tak reszta pasażerów musiałaby się dołożyć na szczęśliwców. Trzeba sobie jasno powiedzieć: nie stać nas jeszcze na "bujanie w obłokach" na krótkich trasach. Trzeba zejść na ziemię i przeprosić się chociażby z PKP. "Marzenia" nie mają nic do rzeczy, gdy trzeba twardo stąpać po ziemi (nawet w powietrzu).

Dlatego też i ja, po przeprowadzeniu rachunku zysków i strat, wybrałem drogę powietrzną zamiast jazdy własnym samochodem (autobus i kolej nie wchodziła w grę). Z prostego porównania zużycia paliwa na przejazd a ceny biletów wychodziło, że dla dwóch osób drożej wyjdzie samolotem. No ale są jeszcze rzeczy nieprzeliczalne w prosty sposób na pieniądze: czas, zmęczenie jazdą w 30-stopniowym upale, itp. atrakcje. Dzięki temu wyborowi przemieszczania się po naszym kraju mogłem zrobić zdjęcie porównawcze z postępów prac przy budowie Trasy Sucharskiego w Gdańsku. To nic, że kasy brakuje, coś tam się zapada... Nic się nie stało! Aby do przodu panowie!


Powyżej: stan w październiku 2011, poniżej: obecnie. Zdjęcia z różnych perspektyw, ale pomocne w orientacji mogą być białe foliowe tunele...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz