sobota, 7 lipca 2012

Panie premierze, jak żyć?!?




Tym wpisem rozstaję się z blogowaniem na całe wakacje. Muszę skupić się na ważniejszych dla mnie w tej chwili sprawach a myślenie o nowych wpisach temu nie sprzyja. Mam nadzieję, że co najmniej większość z Was jest w wakacyjnych nastrojach. Znacznie lepszych, niż pechowi klienci biura Sky Club, więc strata z mojej nieobecności będzie praktycznie niezauważalna.


Fiat jak za dawnych lat. Stary ale jary.
    Panie premierze, jak żyć?!? Tak pomyślałem, gdy pewnej niedzieli próbowałem znaleźć miejsce do zaparkowania "na skwerku". Udało się dopiero za drugim kółkiem. Oczywiście moje "jak żyć" nijak się ma do sytuacji, w której padły te słynne już słowa (kto nie wie o co biega, to tu film na YT). Ale jak tu nie uśmiechnąć się w duchu do samego siebie chcąc żyć z tym nadmiarem szczęścia na naszych drogach, bo przecież są sytuacje, że co za dużo to niezdrowo. Ale ja zawsze próbuję twardo stąpać po ziemi i mieć dystans do otaczającej mnie rzeczywistości (w końcu i tak do piachu i tak...).


Gasnące już "gwiazdy" naszych dróg
    Oczywiście tylko ślepiec nie zauważyłby, że jest wokół nas coraz bardziej kolorowo, łatwiej sięgnąć po towary, które kiedyś trzeba było wystać w długiej kolejce. I ja to widzę, i to mnie cieszy. Jednocześnie moje twarde stąpanie po ziemi - co może niektórym wydawać się niemożliwe - pozwala mi żyć lekko, łatwo i przyjemnie. To pozwala cieszyć się swoim miejscem w szeregu i zapobiega rozczarowaniom. Nie muszę dla przykładu robić wielkich oczu, pytając raz po raz sam siebie: jak to, to na świecie są równi i równiejsi, albo: to taki elegancki prezenter telewizyjny poza wizją klnie (a przecież miało być tak, że gość w krawacie to mniej awanturujący jest)???  Jeśli ktoś chce żyć złudzeniami, to jego sprawa. I jego późniejsze rozczarowania. A zawężając ten mój sposób patrzenia na świat do motoryzacji, to dam jeden przykład. I proszę nie doszukiwać się przejawów malkontenctwa. To tylko chęć wyrobienia sobie zdania o całości rzeczy a nie propagandowy hurrra-optymizm, który przystoi tylko politykom pretendującym do wyborów na kolejną kadencję.  

    Każdy zauważy, że w stosunku do lat słusznie minionych ciasno zrobiło się na naszych drogach. To widać gołym okiem. A co widać okiem uzbrojonym w archiwalne zapiski? W czerwcu 1996 roku bił po oczach tytuł: "Przegoniliśmy Szwajcarię!". To zachwyt nad boomem samochodowym, który wyrażał się w słowach: "Najpewniej kupimy w tym roku 300 tysięcy nowych aut! Weszliśmy do pierwszej dziesiątki w Europie". Dziś, gdy poziom sprzedaży nowych samochodów jest podobny (i gdy nam już takie wyniki spowszedniały a apetyty wzrosły) można przeczytać: "Polska pokonała Białoruś w imporcie używanych samochodów" lub: "Najczęściej kupujemy auta z drugiej ręki (w 2010 r. - 92 proc.) [...] ponad połowa kupionych w 2010 r. samochodów (55 proc.) to pojazdy dziesięcioletnie i starsze".

Taki jest mój kraj. Z dala od Euro 2012...
Albo takie wakacyjne klimaty dla odmiany. Oczywiście cieszę się z tego, że coraz łatwiej jest nam podróżować po świecie, cieszy coraz gęstsza siatka połączeń lotniczych, dzięki którym zagranica przybliżyła się nam znacznie. Ale potrafię jednocześnie dostrzec, że 90% pasażerów samolotów na niektórych kierunkach to nie turyści, ale chłopy na schwał, które podróżują nie z własnej woli, powiększając PKB obcych państw zamiast naszego (choć ponoć przesyłają oni tyle kasy co pomoc unijna, więc diabli wiedzą, co lepsze?). Nie jestem też głuchy na dane, że "ponad połowy Polaków nie stać na wakacyjny wyjazd nawet raz w roku". Nie chowam głowy w piasek tylko dlatego, że mnie na taki wyjazd stać. Lubię po prostu mieć w miarę pełny przegląd sytuacji, aby nie dziwić się w przyszłości, dlaczego w moim ukochanym kraju dzieje się tak a nie inaczej i móc wszystko skwitować w prostych słowach: taki jest mój kraj. I nie dziwić się, że obok pięknie wyremontowanych dworców, można spotkać też takie, jak na załączonym obrazku.


Czas leci... a właściwie zapieprza jak gazela...
I powiedzmy sobie jedno. Umówmy się, że już prawie ćwierć wieku (jak to brzmi!) żyjemy w demokratycznym państwie, w którym to, w XXI wieku paszport w kieszeni nie jest żadną łaską. Pomniki zasłużonym w walce z dawnym porządkiem postawione, nazwy placów i ulic odpowiednio zmienione i... wystarczy straszenia: co by było gdybyśmy byli Białorusią. Machanie paszportem przed oczami osób śmiących być z czegoś obecnie niezadowolonymi to już zgrana płyta, o czym zdaje się zapominają politycy. To nie społeczeństwo tkwi w marazmie... Trzeba wyżej sobie zawiesić poprzeczkę, panowie w krawatach.

A swoją drogą, jak ta historia jest pokrętna... W czasach słusznie minionych turyści robili w ciula biura podróży, nie chcąc dobrowolnie wracać z zagranicznych wojaży. Dzisiaj, gdy mamy już touroperatorów (jak to światowo brzmi!), to turyści są robieni w ciula, bo to im robi się problemy z powrotem z zagranicy. To się porobiło...





Życzę wszystkim udanych wakacji (i szczęśliwego powrotu z nich).


Peter Gabriel - Sky Blue

7 komentarzy:

  1. Przyjemnych wakacji.
    Takie to wszystko jakieś pokręcone. Ale najważniejszy spokój i realizm.

    OdpowiedzUsuń
  2. Spokojnych,normalnych wakacji i wiele optymizmu....przypominam Pana hasło.."Kocham ten nasz kraj" - łatwiej jest żyć - wypraktykowałem !!!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miłego wypoczynku. Wrócisz pewnie z zapasem zdjęć na wiele ciekawych wpisów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tymi prawdziwymi wakacjami to jeszcze trochę muszę poczekać, ale potrzebuję się wyłączyć przed nimi z blogowania, bo to - każdy regularnie blogujący to przyzna - strasznie zajmujące zajęcie. A poza tym, po takiej dłuższej przerwie łatwiej będzie można powiedzieć sobie znowu: jak ja kocham ten kraj (tylko czy on o tym wie?). A optymizm - o czym już wspominałem - można znaleźć nawet w produktach autostradopodobnych. :)

    A tak przy okazji. Nigdy nie wiadomo, jaki wpis może być... może nie ciekawy, ale pożądany. Od kilku dni rządzą wejścia: kwietnik z opon, które tu w sumie zjechałem, jako badziew. Cóż, życie pełne jest niespodzianek.

    Błękitnego nieba - tyle nam dziś potrzeba, czego jeszcze raz wszystkim zaglądającym tu życzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałem że przerwiesz blogowakacje z okazji padu OLT... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm. Zobligowałeś mnie do przerwania milczenia, ale... mam inny temat na widelcu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miało być: zmobilizowałeś mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń