środa, 4 lipca 2012

Cały świat wieśniakami stoi, czyli kwiaty wokół nas



Jako jeden z rodu wieśniaków, któremu tradycyjnie słoma z butów wystaje, lubię łyknąć sobie trochę kultury wyższej, czyli profesorskich wywodów. Takowe znalazłem w artykule (a właściwie jego fragmencie) zebrane pod chwytliwym tytułem: "Polaki to wieśniaki". No i mnie chwyciło, głównie ze względu na pojawiające się odniesienia do magicznych literek 'PRL', bo to jest to, co wieśniaki lubią najbardziej.


TV z wyrazami szacunku na Islandii, czyli globalna wioska anno domini 1981.
Człowiek z niższych sfer wiele może dowiedzieć się z takiej lektury. Nie wiedziałem na przykład, że stojące w wielu domach na telewizorach kwiatki czy porcelanowe figurki są przejawem "szczególnego szacunku dla zdobyczy cywilizacyjnych, które dla chłopów bardzo długo były poza zasięgiem". Dobrze, że zostałem wyprowadzony z błędu, bo ja myślałem, że taki telewizor po prostu aż prosił się ze względu na swoją budowę aby coś na nim postawić. No ale dzięki postępowi technicznemu mamy problem z głowy. Spróbujcie teraz wyrazić swój szacunek dla płaskiego telewizora! Nie pozostawię jednak moich czytelników na kolanach, dołujących się, że tylko "Polacy to wieśniacy". Nie musiałem długo szukać przykładu telewizora z załączonymi wyrazami szacunku poza granicami naszego kraju. Szukałem tylko na znanej mi stronie (Muzeum Fotografii Rvk), ale jestem przekonany, że równie łatwo znalazłbym przykłady z innych krajów "wieśniactwa".


Pozostańmy jeszcze w domu i w zagrodzie, bo wydaje mi się, że to właśnie za czasów III RP wracamy do swoich chłopskich korzeni. To właśnie dziś zaczęliśmy masowo grodzić osiedla, nie chcąc bratać się z bliźnimi z nie swoich sfer. Może akurat jest to wyraz szacunku do swoich korzeni? No a co z wyrazami szacunku dla opon, które dla chłopów długo były poza zasięgiem i musieli używać obręczy drewnianych? W 2009 roku na starym blogu umieściłem poniższy tekst.


Przeglądałem ostatnio zrobione zdjęcia, aby odsiać jeszcze raz ziarno od plew, czasem mam - taką głupią być może - manię powiększania zdjęć w poszukiwaniu jakiś przypadkowo zabłąkanych szczegółów, które nie były celem samym w sobie podczas robienia zdjęcia.
Podczas przeszukiwania jednego ze zdjęć przypomniał mi się jeden z artykułów: "Opona ciągnika w roli kwietnika zdobi Łódź" (link już nie działa) przed niespełna miesiącem zamieszczonym na stronach "Gazeta Wyborcza Łódź".
Kilka zdań z niego nie pozostawiają cienia wątpliwości, że jestem w posiadaniu unikatowych ujęć. "Unikatowy kwietnik z opony do ciągnika. Rarytas." - to podpis pod zdjęciem. "Kwietniki zrobione z opon to już niemal historia" - te słowa utwierdziły mnie w przekonaniu o zamieszczeniu moich "rarytasów". Nawet jeśli to tylko przypadkowo odkryte wycinki zdjęć w marnej jakości. Wszak historycznym zdjęciom wiele się wybacza. Ponadto moje fotki są tym cenniejsze, że przedstawiają prawdziwe opony od ciągnika (rolniczego) i są dobrze zadbane. Napisałem "prawdziwe", bo autor artykułu jest typowym mieszczuchem i dodatkowo dyletantem w sprawach motoryzacji pisząc o kwietniku: "Jest okrągły, ma średnicę około metra i jest starą oponą od ciągnika lub jelcza". Pisząc "ciągnik" autor miał zapewne na myśli ciągnik rolniczy, bo ciężarówka Jelcz też może być ciągnikiem, ale siodłowym. Tylna opona ciągnika rolniczego - bo te były zazwyczaj używane na kwietniki - ma jednak grubo ponad metr średnicy i bieżnik nie spotykany w pojazdach jeżdżących po asfaltowych drogach. Reasumując. Oto moje, jedynie słuszne, ciągnikowo-kwietnikowe historyczne rarytasiki. Miejsca stacjonowania opon z oczywistych względów nie zdradzę. Takie rarytasy trzeba chronić przed tabunami ciekawskich i kolekcjonerów staroci. Zginą zabytki sprzed domu i będzie na mnie.

Tyle tekst sprzed lat. Nie ważne teraz już jest jaka to była opona, bo idzie nowe... W tym sezonie zobaczyłem, że nie tak zaraz z tym odsyłaniem ogrodowych opon do lamusa. Ktoś się postarał i napocił (podczas żmudnego cięcia opon), aby tradycja w narodzie nie zginęła, choć szczerze powiedziawszy, to bardziej odpowiada mi ta historyczna wersja - opony w całości. Dzisiejsza wersja to taki badziewiasty badziew. I w tym przypadku dziejowej - oponiarskiej - rozgrywki PRL vs. III RP muszę przyznać 1:0 dla epoki słusznie minionej. Dzisiejsze produkty to zdecydowanie przerost formy nad treścią...



Hmmmm. A jakby ten pan profesor wytłumaczył często spotykane zjawisko, że pierwsze damy głów państw i wiele innych pań z pierwszych stron gazet przyozdabia swoje kapelusze kwiatami i słomą (wiele razy to widziałem na szklanym ekranie przyozdobionym kwiatkami). Nurtuje mnie pytanie, czy i w tym przypadku mają zastosowanie profesorskie słowa - ale już w czasie teraźniejszym - "ciekawe było przenoszenie ludowej estetyki do nowoczesnych przestrzeni miejskich"? Więc jak? Cały świat wieśniakami stoi???


Na zakończenie, trochę wieśniackich dźwięków



2 komentarze:

  1. U mnie w domu to kiedyś na starym telewizorze (i monitorze komputera) moje koty lubiły się wylegiwać. Ale niestety technika poszła do przodu i zwierzaki mają teraz gorzej :)
    Natomiast stara opona świetnie się sprawdzała jako piaskownica dla dzieci. Miała tą niezaprzeczalną zaletę, że ciężko było dziecku nabić sobie guza podczas zabawy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Opony nadal są w użyciu, choć nowe je wypiera. Może wrócę do tego w zagranicznym ujęciu.
    A zdjęcie z kotami na telewizorze też znalazłem, ale nie pasowało ono do całości wywodu. Może jak będzie o kotach...? ;)

    OdpowiedzUsuń