poniedziałek, 25 czerwca 2012

Mój polski brutal






Niedawno zakupiona książka Filipa Springera "Źle urodzone. Reportaże o architekturze PRL", a konkretnie rozdział o nieistniejącym już katowickim dworcu, jako przykładzie brutalizmu w architekturze, pchnęła mnie do dzisiejszych przetworzeń jednego z portowych magazynów przy ul. Polskiej na "brutala". Oczywiście jest on w mocno zmienionej - odrealnionej - odsłonie, aby był w zgodzie z definicją brutalizmu: nurt architektury późnego modernizmu, eksponujący surowe materiały i przestrzeń budynku.

Sama książka (bardzo starannie wydana) jest opowieścią "o tych budynkach, które powstały w nieodpowiednim czasie - w PRL-u, a to wielu się nie podoba. Filip Springer odwiedził te wszystkie budynki, spotkał się z ich twórcami i mieszkańcami. To opowieść o budynkach modernistycznych, jakie pojawiły się m.in. we Wrocławiu, Warszawie, Poznaniu, Szczecinie, na Śląsku i w Lublinie". Jak można przeczytać (i usłyszeć po kliknięciu na odpowiedni znaczek) na tej stronie: "W ten świat wprowadza nas - spoglądając z okładki książki - zatopione we mgle obserwatorium meteorologiczne na Śnieżce. Budynek zaprojektowany przez Witolda Lipińskiego i Waldemara Wawrzyniaka, zrealizowany w latach 1967 -1970. Lata powojenne to były ciężkie czasy, ale zdolni polscy architekci nie ustawali w próbach tworzenia czegoś naprawdę interesującego. To jest opowieść o ludziach i o ich dziejach. To nie jest kompendium wiedzy, ani próba oceny. To opowieść o tym, co wtedy i co dziś".

Wiele można znaleźć przykładów wokół nas "źle urodzonych" obiektów, których zrównania z ziemią domagają się ludzie, tylko dlatego, że przypominają im czasy słusznie minione. Oczywiście miasta muszą się rozwijać i nie mogą hamować tego tylko sentymenty, ale czasami warto byłoby spojrzeć na niektóre obiekty nie tylko przez pryzmat metryki urodzenia. Takie spojrzenie często przeszkadza nam w obiektywnej ocenie. Dobrze, że są osoby, które potrafią wznieść się ponad to dziejowe zaszufladkowanie (i w dodatku wydać książkę).








2 komentarze:

  1. "Dobrze, że są osoby, które potrafią wznieść się ponad to dziejowe zaszufladkowanie (i w dodatku wydać książkę)."

    Szkoda, że tych osób tak mało wśród polityków.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale książki to politycy lubią pisać (czyjąś ręką). ;)

    OdpowiedzUsuń