czwartek, 28 czerwca 2012

Gdynia rządzi systemem, czyli cenzura w białych rękawiczkach



Nie chciałbym, aby zrobiło się na blogu zbyt monotematycznie, ale jednak muszę powrócić na dworcowe salony. Wracam ze względu na komentarz pozostawiony pod ostatnim "dworcowym" wpisem. Również całokształt spraw układa się w jedną całość oraz - jak zwykle przede wszystkim - znalazły się pasujące do tematu zdjęcia.



Na swoje nieszczęście (czy też szczęście, bo jest okazja do wpisu) pozostawiłem komentarz pod artykułem "Dworzec w Gdyni dopiero co po remoncie, a pasażerowie już narzekają" z linkiem prowadzącym do wpisu z moimi uwagami dot. gdyńskiego dworca. Zadziałał impuls, bo generalnie skupiam się na swoim blogowym podwórku, no ale poszło w świat... Dzień później, mój tajemniczy współpracownik poinformował mnie, że... komentarze pod artykułem zniknęły(?). Nie będę wchodził tu w szczegóły, ale jest to - często zresztą stosowany - przykład jak to "Gazeta.pl" manipuluje dostępem do wypowiedzi, co żywcem pasuje mi do napisu na przebudowywanym Teatrze Muzycznym: "Gdynia rządzi systemem". Gdyni nie wolno krytykować - tak zdaje się uważają czynniki decyzyjne na regionalnym odłamie portalu "Gazeta.pl". Nieprzychylne komentarze (nie oceniam ich merytorycznej wartości) po aktualizacji artykułu po kilku godzinach od ukazania się jego zostały zgrabnie zamiecione pod dywan i tylko przypadkowy wędrowiec mógł się na nie natknąć. Niby one istnieją, ale jakby ich nie było. Załatwione w białych rękawiczkach. Dano jednak ludowi możliwość poprawy i przemyślenia swoich wypowiedzi, ale już na innych zasadach. Lud jednak okazał się nieugięty w krytyce i... dziś znowu można oglądać komentarze z pierwszego wysypu. A jaka jest różnica, dla której warto tak kombinować? Z tego co się orientuję, to jedne komentarze są archiwizowane na forum, a drugie nie i po pewnym czasie znikają. No ale obaliliśmy komunę z jej wszechwładną cenzurą, a teraz mamy wolność. Wolno nam na przykład nie komentować. Dla zainteresowanych: obydwie wersje artykułu - pierwsza i druga.

Nasuwa się być może niektórym pytanie: to po co nadal zaglądam na ten "wybiórczy" portal? Hmmm. Bo na innych jest podobnie i mimo wszystko jeszcze jakoś to wszystko jest tam poukładane w sensowne bloki, z których plotki (jeszcze?) znajdują się w dolnych częściach strony. Durne, podchwytliwe tytuły też wszędzie występują, a bezmyślne czytanie wiadomości zawsze człowieka kosztuje zabrnięciem w ślepą uliczkę, niezależnie od odwiedzanego portalu.


Na koniec artykułu padają słowa, przy których ja padam na pysk i pękam ze śmiechu: "Skargami żywo interesują się urzędnicy z Ministerstwa Transportu i Gospodarki Morskiej, nadzorujący na co dzień funkcjonowanie polskich kolei"... Ostatnio oglądałem film Krzysztofa Kieślowskiego "Krótki dzień pracy" z 1981 roku. Jest tam taka scena, gdy sekretarz KW PZPR, chcąc załagodzić bojowe nastroje tłumu robotników zebranych pod budynkiem znienawidzonej władzy mówi do zgromadzonych przez megafon: "Obywatele! Władze starannie rozpatrują wasz protest!"... Dla pewności, każdego dnia sprawdzam dokładnie, który to rok dziś mamy...




Poprzednie zdjęcia z remontowanego Teatru Muzycznego świeżutkie, ale zachowało się u mnie jedno zdjęcie z początku 2008 roku, zanim rozpoczęto przebudowę teatru. W sumie to trochę nie wiadomo co autor miał na myśli (kostkę brukową?), ale archiwalnym zdjęciom wiele się wybacza.



Na koniec wracam do komentarza, który  pozostawił Gal Anonim, twierdzący, że te badziewiaste kosze na śmieci na gdyńskim dworcu (a w zasadzie podpórki na worki plastikowe) są takimi ze względów bezpieczeństwa. Już wcześniej odpowiedziałem, że takie wytłumaczenie mnie nie przekonuje, ale poczekałem na możliwość odpowiedzi zdjęciem, które prezentuję obok. Lotnisko w Rębiechowie i jego kosze na śmieci (takie same znajdują się na ogólnodostępnej sali). No chyba każdy ma świadomość, że co jak co, ale to lotniska są na celowniku służb troszczących się o wymogi bezpieczeństwa. I co, można? Estetycznie. W Gdyni to krzyzysowo-oszczędnościowy badziew i tyle. I nie trzeba tu mydlić ludziom oczu wydumanymi wymogami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz