piątek, 4 maja 2012

Bajka z wybuchową blondynką



Dziś spojrzenie na dalszą historię związane z miejscem znajdującym się przy skwerze Kościuszki (z kolejnym kinem w tle). Nie chodzi mi jednak o znane większości z nas kino Goplana, które znajdowało się nie tak dawno jeszcze temu po prawej stronie od siedziby banku Millennium.
Kino Bajka - bo o nie chodzi - nie było na blogu dotychczas wspominane, ze względu na jego krótkotrwałą historię i początkowy mój brak orientacji w temacie. Z pomocą w dokładnej lokalizacji kina przyszły zasoby Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Zdjęcie przedstawia ćwiczenia straży pożarnej z 1934 roku.
Opis zdjęcia również zawiera informacje widoczne w części handlowej budynku: "Na parterze budynku widoczne sklepy: "Drogeria-Foto magister Zygmunt Lanota", oraz reklama filmu "Wybuchowa blondynka" z udziałem Jean Harlow w kinie Bajka, przy skwerze Kościuszki".

Kino Bajka przejęło lokal po kawiarni Esplanada i rozpoczęło swoja działalność w 1931 roku. Nie zagrzało jednak kino zbyt długo tu miejsca, gdyż stan techniczny nie odpowiadał wymogom i odebrano pozwolenie na prowadzenie takiej działalności. W zasadzie tylko takie lakoniczne informacje można znaleźć o samym kinie. Cóż, krótka historia działalności, to i krótkie wzmianki. Gdyby nie ćwiczenia straży pożarnej, to i może takiego zdjęcia by nie było? A tak nawet wiemy, co było grane prawie 80 lat temu.

 No właśnie, zaciekawiło mnie, kim była owa "wybuchowa blondynka", bo samo Jean Harlow nic mi początkowo nie mówiło. Okazuje się, że to taka poprzedniczka Marilyn Monroe - jedna z wielu filmowych blond symboli seksu, które jednak - tak mi się wydaje - są "jak kwiaty cięte w maju - szalenie krótko się trzymają". Ta amerykańska "wybuchowa blondynka" - właściwe jej imię to Harlean - zmarła w 1937 roku, mając zaledwie 26 lat. W tym czasie, już czaiła się za rogiem kariera Marilyn Monroe, której też w latach późniejszych przedwcześnie się zmarło. Widocznie taki los filmowej blondynki... Ale to tak przy okazji już kolejnego spacerku po gdyńskich kinach.


W zaledwie minutowym materiale nt. przedwojennych kin, przemyka też chylońskie kino Promień -  zapewne widok tuż powojenny, bo jeszcze z przekreśloną niemiecka nazwą Kielauer Lichtspiele. Zdjęcie ponownie pojawia się w materiale dotyczącym już tylko kinom: Promień i Marynarz (tak na marginesie: zbiera mi się na wymioty, gdy przy każdej okazji słyszę słowo "kultowy", odmieniane przez wszystkie przypadki - niedługo to i sznurek do snopowiązałki będzie kultowy).
Przypomnę jeszcze raz kilka słów o "kurniku", które znalazły się na poprzednim blogu. W parterowej części budynku widocznego na zdjęciu do połowy lat 90. mieściło się niewielkie kino Promień, potocznie zwane kurnikiem. Nazwa niezbyt pochlebna dla miejsca będącego korytarzem prowadzącym do krainy iluzji, bardziej kolorowego świata. Ale co tu było wcześniej? Okazuje się, że kino było tu "od zawsze". W latach 1937-1939 mieściło się tu kino Lily, a w okresie okupacji Kielauer Lichtspiele - Kielau to dawna nazwa Chyloni. W pierwszych miesiącach po zakończeniu drugiej wojny światowej, od maja do października 1945, kino nosiło nazwę Wolność. Tak na marginesie, to chyba w większości polskich miast istniały kina: Wolność, czy też Warszawa."Po zmianie nazwy na Promień funkcjonowało do połowy lat 90. XX wieku" - brzmi ostatnie zdanie ze ściągawki (publikacje Urzędu Miasta Gdyni). Zbyt mało znaczącym był to obiekt, aby dokładniej określić ten fakt, chociażby z dokładnością co do roku. Ja również nie jestem w stanie tego określić, gdyż w tych latach już dawno nie byłem klientem tego kina, wystającym kiedyś w kolejce po niewielki kawałek papieru z wypisanymi, zazwyczaj ołówkiem, cyframi przełamanymi ukośnikiem. W ten prosty sposób określało się wtedy miejsce docelowego postoju podczas seansu. Funkcjonowało też w owych czasach rozróżnienie na "miejsca pierwsze", te bliżej ekranu, wymagające od oglądającego mocnego karku, i "miejsca drugie", nie wymagające już takich ćwiczeń gimnastycznych.

Dziś znajduje się tu... bank Millennium, który widocznie lubi lokale po starych kinach.

2 komentarze:

  1. gregv5 | My mówiliśmy na miejsca w przednich rzędach "fryzjerskie", bo głowę trzeba było wysoko zadzierać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz też jak pójdzie się do kina to jakoś nie widać chętnych na pierwsze rzędy. W tym względzie, przez lata nic się nie zmieniło.

    OdpowiedzUsuń