piątek, 27 kwietnia 2012

Na zgliszczach wsi



Ul. Starowiejska, róg Władysława IV - widok aktualny.

Dziś prosty test porównawczy. To znaczy: początkowo wydawał mi się on prosty...

To samo miejsce - choć widziane trochę z innej perspektywy - w roku 1931 (tu widok na główny budynek z innej perspektywy). Zdj. z archiwum NAC.

Odnalezienie dość charakterystycznej kamienicy, pośród wielu na ul. Starowiejskiej, nie nastręczało mi zbyt wielu trudności (zaledwie trochę ruchu dla stawów). Ale ten niepozorny, chylący się ku upadkowi, element pierwotnej zabudowy miasta z marzeń wprawił mnie w zakłopotanie (i dalej wprawia). Z opisu zdjęcia wynika, że powinien być to: "budynek starej szkoły". No ale w zasobach NAC jest jeszcze to zdjęcie, również opisane: "widok zewnętrzny dawnej szkoły gdyńskiej". Jakoś obydwa wizerunki dawnej szkoły gdyńskiej nie do końca mi pasują. Oczywiście zdjęcia mogą pochodzić z różnych okresów, ale "ta biała" szkoła stoi tak bardziej ukosem do układu ulic, niż chata z powyższego zdjęcia. Może to być również złudzenie, powodowane użytym sprzętem do zdjęcia , miejscem, z którego zostały one zrobione... Faktem jest, że nie znalazłem bliższych informacji, oprócz takich, że ta pierwsza - jeszcze wiejska - szkoła znajdowała się przy ul. Starowiejskiej.


Dziś na miejscu starej chaty w pewnym sensie trwa pierwotny charakter zabudowy. Jest to jedno z niewielu miejsc przy ul. Starowiejskiej z tak niską zabudową.

Często w przypadku kolejnej dyskusji o ratowaniu historycznych budynków (nie tylko gdyńskich), gdzie zazwyczaj ścierają się argumenty zwolenników pozostawienia starego porządku (to jest nasze dziedzictwo) i strony przeciwnej (miasto musi się rozwijać), trudno dojść do złotego środka. Oczywiście, że miasto musi się rozwijać, czasem trzeba wyburzyć to, co przeszkadza w jego rozwoju. Z drugiej strony, trzeba rozważyć, czy warto konkretny obiekt zostawić chociażby po to, gdy już wokół nas będą same domy ze szkła i stali, żeby było na czym oko zawiesić, ale recepty na złoty środek nie posiadam.

I jeszcze jedna myśl teraz mi przyszła do głowy. Skoro miasto musi się rozwijać i zmiany w zabudowie są nieuniknione, to może warto by było, aby Urząd Miasta miał takiego nadwornego fotografa, który uwieczniałby dla przyszłych pokoleń to, co ma pójść po kilof. W końcu, jako jeden z pierwszych, miałby on dostęp do informacji, gdzie ma zajść zmiana. A może taki człowiek jest? Jeśli nie: zgłaszam się, pierwszy!!!

6 komentarzy:

  1. Dawna szkoła to ta stara chatka ze zdjęcia NAC. Oprócz szkoły mieścił się w niej też pierwszy urząd pocztowy w Gdyni. - gregv5

    OdpowiedzUsuń
  2. ps. Rzuć okiem na drugie zdjęcie od góry na stronie: http://www.gdynia.pl/zdjecia/?page=6&kategoria=47 Ja znalazłem w sieci jeszcze starsze zdjęcie z 1882 roku. - gregv5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chce się klikać, co? :)
      "No ale w zasobach NAC jest jeszcze to zdjęcie, również opisane: "widok zewnętrzny dawnej szkoły gdyńskiej"" - gdybyś kliknął na link, to byś zobaczył... to samo. ;)

      Usuń
  3. Teraz dopiero przeczytałam Twoje do mnie pytanie i odpowiedź brzmi - tak, pomogę chętnie, jakby co napisz na ikroopka@gazeta.pl.

    Opłata - jeden uśmiech;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część już rozgryzłem, ale zobaczę, co mnie jeszcze gryzie. :)

      Usuń
  4. Test komentarza :)

    OdpowiedzUsuń