środa, 25 kwietnia 2012

Kiosk bez gazet



Sukcesywnie będę przenosił zdjęcia z poprzedniej odsłony spoglądania wstecz, więc od czasu do czasu stali bywalcy, będą mieli wrażenie dejavu. Kioski zacząłem kolekcjonować po informacji z listopada zeszłego roku, że mają być w Gdyni tylko modernistyczne kioski. Nie mówię, ze to źle, nawet odwrotnie, bo w końcu przydadzą się mi zdjęcia, których w niedalekiej być może przyszłości nie da się powtórzyć. Ten znajduje się (jeszcze?) przy ul. Rolniczej na Witominie. Tego typu kiosków doliczyłem się trzech podczas moich wędrówek z aparatem. Może jeszcze jeden upoluję, bo... jest brązowy.


Stoję jeszcze w rozkroku, pomiędzy Bloggerem a Bloxem. Nie dlatego, żebym jeszcze się wahał co do podjętej decyzji. Po prostu, gdzieś tam zostali staży znajomi, a i ciekaw jestem, jak rozwia się sytuacja "ruchu oburzonych" na Bloxie. I cóż? Ludzie domagający się zwykłego szacunku, który im się należy jak psu buda, najpierw zostali totalnie olani jakimś bełkotem, z którego nic nie wynikało. Jednak teraz otrzymali coś konkretniejszego. Jest jakaś nadzieja, chociaż martwi mnie stwierdzenie w stylu: "W międzyczasie wokół niektórych naszych serwisów (np. Tokfm.pl) powstały niezależne społeczności blogerów. Są potrzebne i interesujące.". A te z Bloxa to nie są potrzebne i interesujące?!? Przecież ostatnio nachalnie promowano blogi tylko z Tokfm i swoich redakcyjnych kolesi, więc rozumiem, że tamte traktowano tylko na serio? Mniejsza o to. Mam tylko nadzieję, że trochę uciszą się teraz propagatorzy tezy: nic nie płacę, więc niczego nie mogę wymagać. Współczuję ludziom z takimi poglądami. Przecież można odwrócić pytanie i zapytać: czy Agora płaci tobie za zamieszczony materiał, który... No właśnie. Po co Agora zrobiła miejsce do blogowania? No chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie myśli, że odbyło się to z czysto altruistycznych pobudek? Tok rozumowania był taki: załóżmy platformę blogową i tym samym zdobędziemy rzeszę dziennikarzy, fotoreporterów, kronikarzy, komentatorów, którym nie będziemy musieli płacić za ich pracę. Oni będą mogli się spełnić i jeszcze będą zadowoleni, że nic ich nie kosztuje utrzymywanie własnej strony, a nam zwiększy to ruch, którym będziemy mogli się pochwalić przed reklamodawcami. Korzyść obopólna.
No ale ludzie, którzy przez cale życie idą na kolanach nie potrafią tego zrozumieć. Tak samo jak i tego, że każdy będzie nas traktował tak, jak my mu na to pozwolimy.


 No, ale ja jestem już tu, więc może przy okazji zdjęcia kiosku i spraw Agory, małe spojrzenie wstecz. Na przełomie stuleci, które ze względów komercyjnych obchodziliśmy dwukrotnie (1999/2000 i 2000/01), ukazało się specjalne wydanie "Dużego Formatu", które w owych czasach było naprawdę czymś przez duże 'c', ale było ono rozprowadzane tylko w kilku dużych miastach. Ja się na to nie załapałem. Ale że w tamtym czasie przez chwilę byłem namiętnym zbieraczem egzemplarzy "Dużego Formatu" (wiele ciekawych zdjęć się tam ukazywało), to napisałem list - taki odręczny - do redakcji z prośbą o ewentualny zakup tego egzemplarza. Po kilku dniach dostałem przesyłkę. Nie musiałem nic płacić, a do tego co chciałem, dodano jeszcze  jakąś płytę i coś tam coś tam. Naprawdę byłem mile zaskoczony.

Tak obserwując dzisiejsze zmagania blogerów i porównując tamtą sytuację sprzed kilkunastu zaledwie lat, pomyślałem: dobrze już było... To se ne wrati???

3 komentarze:

  1. Ja jednak mam nadzieję, że nam się uda. I jakoś czuję w to, że jednak powrócisz na Bloxa. Tym bardziej, że właśnie Twoje odejście tak na mnie podziałało, napisałam notkę, a gdy okazazało się, że takich "oburzonych" jest więcej - to wystraczyło tylko zorganizować małą akcję.
    Z tą obopólną korzyścią - też się w pełni z Tobą zgadzam. Ci, którzy tak dużo mówią o tym, że za wszystko trzeba płacić - sami korzystają z darmwoej treści, któa ktos w sieci umieszcza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam kulis sprawy, ale wydaje mi się, że za waszą sprawą będziemy mogli w przyszłości mówić: o dwóch takich, które uratowały Bloxa. :)

    OdpowiedzUsuń